piątek, 1 marca 2019

Złote Kurczaki 2018


Święto komiksowego undergroundu - po zeszłorocznym wypadzie nad morze - powróciło do Wrocławia. I słusznie. Nie przesadza się starych drzew, a Złote Kurczaki na stałe wpisały się już do kalendarza najważniejszych polskich komiksowych imprez i bezsprzecznie od początku kojarzone są ze stolicą Dolnego Śląska. Jestem jak najbardziej za tym, aby tak pozostało.




Przede wszystkim gratulacje należą się Filowi Wiśniowskiemu za przygotowanie imprezy, a panom z wydawnictwa ATY podziękowania za wsparcie - jak dało się zauważyć - osamotnionego Fila. Tegoroczne, szóste już Złote Kurczaki potwierdziły, że w naszym komiksie undergroundowym dzieje się bardzo dużo ciekawego i dobrego. Że jest różnorodnie tematycznie, techniczno-plastycznie i edytorsko. Że obok starych wyjadaczek i wyjadaczy pojawiają się nowe nazwiska i ksywki. Serce rośnie, gdy patrzy się na stoliki wypełnione samizdatami i widać, że tym wszystkim ludziom po prostu się chce. Że znajdują czas na tworzenie i że ostatecznie zjeżdżają do Wrocławia pochwalić się tym, co wydali. I oczywiście sprzedać swoją twórczość, co jest najzupełniej normalne.





Po raz kolejny miałem przyjemność nominować do złoto-kurczakowych nagród. Przeczytanie niemal siedemdziesięciu zinów i komiksów wydanych w 2018 roku było sporym wyzwaniem (nie wszystko da się czytać na bieżąco). Ale też czystą przyjemnością. I chociaż moje typy nie zawsze pokrywały się z ostateczną listą nominacji, a potem werdyktem jurorów - gratuluję wszystkim laureatom, bo konkurencja była mocno wyrównana i w wielu przypadkach trudno było bez głębokiego zastanowienia wskazać nominowanych, a co dopiero zwycięzców. W tym roku Fil wprowadził nową kategorię - debiut, co uważam za świetne posunięcie. Bardzo zgrabnym rozwiązaniem (zwłaszcza przy corocznym poszukiwaniu funduszy na organizację) było zaproszenie wydawców komiksowych do fundowania statuetek w poszczególnych kategoriach. Podobnie jak namówienie KFC do ufundowania nagród pieniężnych dla laureatów. To tylko pokazuje operatywność organizatorów (Fila?) i potwierdza, że mimo różnych przeciwności komuś Złote Kurczaki chce się robić. I za to szacunek!



Kto zgarnął złote Kurczaki za 2018 rok? Zin - Biceps #9. Scenarzysta - Karol Kalinowski. Rysownik - Henryk Glaza. Okładka - Biceps #9 (Filip Myszkowski). Komiks - Melon Integral #3. Debiut - Błażej Milewski (Las).


Fandom przy pl. Grunwaldzkim niemal spełnił się jako miejsce do zorganizowania imprezy. Jeśli miałby pozostać bazą Złotych Kurczaków w przyszłości, warto przemyśleć sposób organizacji gali wręczenia nagród. A właściwie nie sposób, a miejsce, bo sama gala - choć pozbawiona świetnej oprawy filmowej, do jakiej zdążyliśmy się przez lata przyzwyczaić - była przeprowadzona jak należy. Pozostałe elementy imprezy - część targowa, gastronomiczna, wystawowa - jak najbardziej w porządku.


Nie wyobrażam sobie, że za rok nie widzimy się we Wrocławiu na siódmych Złotych Kurczakach! A tak relacjonowałem imprezę w 2017 i 2016 roku.

sobota, 23 lutego 2019

eMeFKa News #52


Zrobiłem pięćdziesiąty drugi numer eMeFKi News. Ukazała się 16 lutego na wrocławskim festiwalu komiksu alternatywnego Złote Kurczaki. W środku oczywiście ilustracje. Tym razem hasłem do wykonania rysunków była "Złota setka na stulecie", a zmierzyli się z tym zagadnieniem Robert Trojanowski, Piotr Nowacki, Marta Zawada i Łukasz Mazur. Jedną stronę wypełnił komiks, który do mojego scenariusza narysował Skoti. Wszystkim rysownikom niezmiernie dziękuję - w końcu ilustracje i historyjki obrazkowe są kwintesencją eMeFKi. Warstwę tekstową wypełniłem samodzielnie, pisząc m.in. o ważności Złotych Kurczaków, wystawie DC Comics mającej zawitać do Łodzi oraz obchodach wielolecia polskiego komiksu. Co jeszcze? Za sprawą Roberta zmieniła się winieta eMeFKi.

środa, 20 lutego 2019

Muzyczne rozkosze #32: The Best Of 2018


Ależ nakłamałem w poprzednim podsumowaniu muzycznym. Z obietnicy, że od czasu do czasu będę wrzucał coś muzycznego na bloga, wyszedł jeden wpis. W dodatku o książkach. Zatem tym razem nic nie zapowiadam. I od razu przechodzę do wskazania najlepszych z płyt wydanych w 2018 roku, które trafiły na moją półkę. Tym razem podzieliłem krążki na trzy kategorie. Oto pierwsza - nowe albumy i jedna składanka:

1. Alice In Chains - Rainier Fog - Bez wątpienia to mój ulubiony album wydany w 2018 roku. Co więcej - uważam, że to jedna z najlepszych płyt Cantrella i jego kolegów (bez względu na ich osobowy skład). Jest melancholia, jest zadziorność, charakterystyczna dla AiC melodyka, wielogłosy. Słucham Rainier Fog nieustająco z ogromną przyjemnością.

2. Joe Satriani - What Happens Next - Już od pierwszych dźwięków tej płyty wiadomo, kto gra. To ten łysy z gitarą! I jak to u naszego wirtuoza zazwyczaj bywa - dostaliśmy harce na gitarce na dziesiątki sposobów. Bardzo szybko, szybko, w tempach średnich oraz na spokojnie. Lżej i mocniej. Utwory prostsze i wielowątkowe. Jest rock'n'roll, hard rock, funky i balladka. A w tym wszystkim typowa dla Satrianiego lekkość gry i zabawa instrumentem. Lubię bardzo.

3. Jason Becker - Triumphant Hearts - Czy można wydać przepiękną płytę chorując na stwardnienie zanikowe boczne? Komunikując się ze światem za pomocą systemu reagującego na ruch gałek ocznych i komponując dzięki specjalnie przygotowanemu komputerowi? Można! Dzięki ogłoszonej w 2016 roku zbiórce Becker uskładał ponad 100 tysięcy dolarów i z pomocą plejady znakomitych artystów wydał album rozmiękczający najbardziej stwardniałe serca. Przede wszystkim dał się poznać jako świetny kompozytor zafascynowany muzyką klasyczną. Bez różnicy, czy słuchamy aranżacji na orkiestrę czy gitary akustyczne. Ale nie brakuje oczywiście na Triumphant Hearts dobrego rockowego grania! Ciekawostką jest fakt, że na płycie wykorzystano solówki Beckera z początku lat 90. A kto wsparł Jasona przy nagrywaniu albumu? Marty Friedman, Joe Satriani, Steve Vai, Joe Bonamassa, Trevor Rabin, Steve Morse, bułgarska orkiestra smyczkowa i wielu innych.

4. Agnieszka Chylińska - Pink Punk - Mówcie co chcecie, ale ja wiem, czemu stacje radiowe mają problem z tym krążkiem. Wszyscy myśleli, że dostaną pink, a dostali punk. Bez ukłonu w kierunku pór największej słuchalności i uśrednionego, mdłego słuchacza radia dobrze sprofilowanego. Chylińska znowu krzyczy! Tak chcę!

5. The Electricity Club - A może tak składanka? Może w końcu coś elektronicznego w tym zestawieniu za 2018 rok? No to proszę. Grecka, dwupłytowa kompilacja synthpopowa. Z ciekawymi momentami. Nie śledzę za bardzo  sceny muzyki syntetycznej, więc większość nazw wykonawców to dla mnie nowość. Ale są też marki uznane. A to remiks przygotowany przez Vince'a Clarke'a. A to Paul Humphreys remiksujący Erasure. Albo Marsheaux przerabiające kawałek... Katy Parry! Są tam też chociażby Eleven:Eleven, OMD, Mesh czy Wolfgang Flur. Synthpop w takiej dawce - do przyjęcia.


Kategoria druga - składanki od starszaków. Bez zbędnych opisów.

6. David Bowie - Glastonbury 2000 - Znakomity koncert Mistrza. Nic, tylko słuchać.

7. Soft Cell - Keychains And Snowstorms - The Singles - Dwadzieścia utworów podsumowujących karierę Dave'a Balla i Marca Almonda.

8. Ultravox - Extended - Dwupłytowa kolekcja remiksów z 12-calówek.

9. Jean-Michel Jarre - Planet Jarre - 50 Years Of Music - Czterdzieści jeden kawałków francuskiego, elektronicznego dobra. Świetny przekrój przez dokonania Jarre'a.


Kategoria ostatnia - cóż za reedycje!

10. Bielizna - TAG - Kolejna biała plama na mapie polskich kompaktów wypełniona. Świetny, nagrany "na setkę" album Bielizny, po 26 latach wreszcie wydany na płycie CD. Dzięki zbiórce, do której oczywiście się dołożyłem.

11. Golden Life - Efil Ned Log - Niespodzianka. Zupełnie przez przypadek wypatrzyłem info, że drugi album Golden Life został wznowiony. Z okazji ćwierćwiecza wydania płyty. Tak, podobała mi się ta płyta w 1993 roku. Często jej wtedy słuchałem. I z przyjemnością ją sobie odświeżyłem. Na pewno znacie sporo utworów z Efil Ned Log.

12. Wieloryb - 1 - I jak tu nie kochać Requiem Records... Kolejny klasyczny polski album z kręgu muzyki elektronicznej i industrialnej doczekał się wydania kompaktowego. Wspaniała robota!

wtorek, 19 lutego 2019

Szalony Grześ vs Jeż Jerzy



Trwają całoroczne obchody 100-lecia polskiego komiksu*, wymyśliłem więc z tej okazji szorciaka łączącego stare z nowym. Spotkałem na jednej planszy szalonego Grzesia (stworzonego przez Kamila Mackiewicza i Stanisława Wasylewskiego w 1919 roku) z Jeżem Jerzym (który za ojców ma Rafała Skarżyckiego i Tomasza Leśniaka). Scenariusz powstał na życzenie Skotiego, który pięknie wszystko wyrysował i pokolorował. Komiks w wersji czarno-białej ukazał się w pierwszej w tym roku eMeFCe News wydanej na wrocławskie Złote Kurczaki, a w wersji kolorowej w Internecie.


*przy jednoczesnym pamiętaniu o tym, że prekursorsko w kwestii krajowych historyjek obrazkowych działo się już trochę w drugiej połowie XIX wieku.

poniedziałek, 4 lutego 2019

Pik & Robi w Ziemi Łódzkiej #43


Styczniowa Ziemia Łódzka przyniosła nowy odcinek przygód Pika i Robiego. Zadanie nie było łatwe - redakcja poprosiła nas o odcinek z okazji 100-lecia województwa łódzkiego. Ale przecież od czego są Pik i Robi! Wydaje mi się, że poradzili sobie z tematem bardzo zgrabnie. :)

czwartek, 31 stycznia 2019

Zrób sobie komiks - recenzje #3


Minęło trochę czasu od poprzedniego wpisu z recenzjami Zrób sobie komiks (a jeszcze więcej od pierwszego). A że pojawiły się w międzyczasie nowe - zbieram je w jednym miejscu i uśmiecham się, bo są to recenzje co najmniej dobre.


Wszystko, czym jestem zauroczona: "Ta książka bawi i uczy. Jest wspaniałym pomysłem na leniwe popołudnie. Wystarczy przygotować ołówki, kredki oraz kubek gorącego kakao i zabrać się do pracy. Chwila relaksu gwarantowana. Dodatkowo przy tej wspaniałej zabawie nasze dzieci mogą między innymi poznać historię komiksu, zaznajomić się z charakterystycznym komiksowym językiem, dowiedzieć się jak stworzyć ciekawego komiksowego bohatera oraz jak rysować emocje". Cała recenzja.

Baby by Ann i Katarzyna Szwarc z księgarni Bajbuk na Saskiej Kępie: "Jeśli zawsze marzyłeś o tym aby stworzyć własny komiks, ta książka jest właśnie dla ciebie. Autorzy krok po kroku opowiadają jak stworzyć komiks, wymyślić bohatera, jakim językiem posługuje się komiks i jak narysować emocje. Kompendium wiedzy dla początkujących twórców komiksu". Cała recenzja.

What's up Gniezno?: "Absolutny hit wśród wakacyjnych propozycji. Zrób sobie komiks – od Wydawnictwa Znak – to nie jest zwyczajna książka. To książka, której autorem (po części) jesteśmy MY, sami. Cała masa kreatywnych zadań, komiksowe opowieści, ćwiczenia dotyczące rozwijania wyobraźni. A wszystko to zamknięte na kartach tej księgi, którą bez dwóch zdań mogłabym nazwać magiczną". Cała recenzja.

Szuflada.net: "Książka Kasińskiego i Trojanowskiego zamiast radosnego bazgrania serwuje młodemu odbiorcy uproszczony przepis na start w bogatym świecie tworzenia opowieści. Autorzy przygotowali zestaw ćwiczeń i zadań, które mają na celu zmobilizowanie dziecka do wymyślania własnych historyjek, postaci i wydarzeń". Cała recenzja.

Półeczka z książkami oraz brulion be.el.: "Warto mieć swój własny egzemplarz tej książki, ponieważ w środku znajdziecie tu miejsce do ćwiczeń – własnych pomysłów i prac. Ćwiczenia z rysunku, pisania, uruchamiania wyobraźni i kreatywności. Wizyta w świecie komiksu jest szczególnie miła, gdy ma się tak sympatycznych przewodników jak Pik i Robi. Nie ma czasu na nudę i jest MOC do działania". Cała recenzja oraz cała recenzja.


Spacer wśród słów: "To również świetny materiał na zajęcia z dziećmi, zorganizowanie ciekawej lekcji, zaplanowanie wolnego popołudnia, po prostu dobrą, kreatywną i rozwijającą zabawę. Ciekawa forma, prosty język, dobra grafika i moc pomysłów do wykorzystania. Czegóż chcieć więcej?". Cała recenzja.

Różane dzieciństwo: "Zrób sobie komiks" to zeszyt kreatywny dla dzieci w wieku szkolnym, który pobudza ich wyobraźnię i skłania do kreatywnej pracy, na długie godziny odciągając ich od ekranów telefonów, tabletów, komputerów czy telewizji. Jedyny brak, jaki w nim odkryłam, to BRAK NUDY!". Cała recenzja.


czwartek, 24 stycznia 2019

Felieton w Kalejdoskopie #13


No właśnie. Myślę, że w historii komiksu w Polsce Łódzki Dom Kultury zapisał się wyraźnymi, dużymi literami. Kilka świadczących o tym przykładów podałem w kolejnym moim tekście w miesięczniku Kalejdoskop (w styczniowym jego numerze). A to tylko namiastka tego, co przy okazji festiwalu komiksu i innych imprez poświęconych historiom obrazkowym wydarzyło się w ŁDK. Książkę by można o tym napisać.