poniedziałek, 22 listopada 2010

MFKiG sfilmowane!

Mamy już film z 21. edycji Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier. Miłego oglądania! A za rok festiwal między 30 września a 2 października.

niedziela, 21 listopada 2010

Muzyczne rozkosze - # 3


Dziś monotematycznie, czyli depeszowsko. Powodów ku temu nie brakuje. Przede wszystkim światło dzienne ujrzały dwa wydawnictwa dokumentujące ostatnią trasę koncertową Depeche Mode. Tour Of The Universe: Barcelona 20/21.11.09 to oficjalny zapis dwóch występów DM w stolicy Katalonii. Ukazał się w kilku formatach, ja nabyłem wersję 4-płytową, czyli dwa krążki DVD i dwa krążki audio. Podstawowa refleksja - zespołowi udało się utrzymać zasadę "nigdy nie wchodzimy dwa razy do tej samej rzeki". Tak w przypadku kolejnych płyt studyjnych, jak i obrazów koncertowych. Sposobem filmowania i montażem Barcelona nie przypomina żadnego wcześniejszego "live" DM. I za to ma dużego plusa. Podczas pierwszego oglądania przeszkadzała mi właściwie tylko jedna rzecz - mało dynamiczny montaż. Ale już mi nie przeszkadza. Znakomitym manewrem było natomiast pokazanie tego, jak wyglądają w dzisiejszych czasach koncerty, nie tylko DM, ale w zasadzie wszystkie. O tym, że żyjemy w dobie cyfrowych gadżetów, Youtube'a, Facebooka i blogów mówią świetne ujęcia publiczności, pełne wciągniętych rąk trzymających komórki i aparaty. Może to nawet taka uszczypliwość ze strony reżysera koncertu - pokazuje fanom, że zamiast bawić się na koncercie swoich idoli, zacięcie rejestrują ich występ. Pierwsza płyta DVD Barcelony to oczywiście zapis koncertu. Na drugiej znalazły się m.in. sceniczne projekcje, zapisy prób, bonus tracki, cztery teledyski promujące ostatni krążek oraz film dokumentalny, z którego można wywnioskować, że DM nie jest już tak skore do koncertowania jak kiedyś.


Gdyby... No właśnie - gdyby fani nie wnosili na koncerty komórek, aparatów i kamer, nie mielibyśmy drugiego wydawnictwa "live" z ostatniej trasy DM. Jestem pod wrażeniem tego, co zrobili polscy depeszowcy. Po pierwsze - zarejestrowali dwa koncerty DM w Łodzi! Po drugie - użyli do tego wielu kamer. Po trzecie - nagrali bardzo dobry dźwięk. Po czwarte - pewien jegomość porządnie wszystko zmontował. Po piąte - inny jegomość przygotował smakowitą oprawę graficzną. Efekt jest taki, że mam w rękach najlepszy bootleg DM, jaki w życiu widziałem. I nie ma co porównywać Barcelony z Live In Łódź. Oba wydawnictwa świetnie się uzupełniają i to w zupełności wystarcza.


Niedawno byłem na zlocie fanów DM (powyższe foto by Kriss). Porządna impreza i jestem za tym, aby klub Blue & Home gościł też kolejne łódzkie czarne uroczystości. Świetne nagłośnienie, parkietu w sam raz, ciepło. Zostałem niemal do samego końca, więc zabawa musiała być dobra. :) A tak poza tym wszystkim, to cieszą wieści, że powstaje płyta DM z remiksami, w której paluszki maczają m.in. Vince Clarke i Alan Wilder. I że Gore z Clarkiem nagrywają razem taneczne kawałki. Oj, budzą się w chłopakach sentymenciki na starość. :)

czwartek, 11 listopada 2010

City Stories - Amadora BD - # 2


Festiwal Amadora BD trwa trzy tygodnie. Kumulacje atrakcji to oczywiście weekendy, ale praktycznie każdego dnia coś się dzieje, a na pewno codziennie przez 21 dni można oglądać świetnie przygotowane ekspozycje (za każdą odpowiadają inne osoby). Nie ma pośpiechu, biegania, kilku spotkań z autorami odbywających się jednocześnie. Po co, skoro wizyty krajowych i zagranicznych gości można rozłożyć na trzy kolejne weekendy. Wystawy łódzkiego MFKiG trwają co prawda i miesiąc, ale ułożenie programu nawet na dwa kolejne weekendy to rzecz raczej niewykonalna. Nie to, żebym nie dał rady :) - ale czy polscy miłośnicy komiksu przyjadą do Łodzi na dwa kolejne weekendy? Czy wydawcy i kolekcjonerzy wykupią stoiska na tak długo? Organizatorzy Amadory BD (podobnie jak ci z Angouleme czy Lukki) mają finansową stabilizację i zazwyczaj bez problemu mogą myśleć o każdej kolejnej edycji swojego festiwalu wiedząc, jakim budżetem dysponują. Ponadto Amadora i Angouleme mają swoje centra komiksu i to one spokojnie, przez cały rok pracują nad imprezami. Z kolei w Lukce organizacją festiwalu zajmuje się specjalny wydział przy urzędzie miasta. Włodarze Amadory, Angouleme i Lukki dawno temu doszli do wniosku, że komiks to jest coś, co wyróżnia ich miasta nie tylko na arenie krajowej, ale też europejskiej i światowej. Tym bardziej cieszy, że współpracują z łódzkim festiwalem i chcą gościć u siebie polskie wystawy i naszych autorów. Rozmowy o kolejnych wspólnych przedsięwzięciach - w toku.


Co ciekawe - rynek komiksowy w Portugalii nie jest wcale większy od polskiego. Takie sprawia przynajmniej wrażenie - część targowa Amadora BD jest znacznie mniejsza niż ta w Łodzi. A nowości, także zagranicznych twórców (nie licząc amerykańskiego i europejskiego mainstreamu), bywa, że ukazują się wręcz w mniejszych nakładach niż u nas. Owszem - patrząc na to, co dzieje się we Francji czy Belgii - możemy czuć zazdrość, ale wobec innych europejskich krajów nie powinniśmy mieć chyba żadnych kompleksów. Tak nasz komiksowy rynek, jak i łódzki festiwal.


I na zakończenie - kupiłem sobie w Amadorze rzecz znakomitą - 300-stronicowy, potężny katalog wystawy Moebiusa, którą można oglądać w Paryżu do marca 2011 roku (zgromadzono na niej ponad 400 prac artysty - od szkiców, przez grafiki i obrazy, po filmy 3D). Przepiękne wydanie - różne rodzaje i kolory papieru, wszystkie możliwe techniki tworzenia, przekrój przez całą twórczość Jeana Giraud. Jest w tym moc!

wtorek, 9 listopada 2010

City Stories - Amadora BD - # 1


Co tu dużo kryć - znowu udało nam się zrobić ładną wystawę polskiego komiksu za granicą. No, może nie w stu procentach polskiego, ale... może po kolei. Z portugalskim festiwalem Amadora BD nasza łódzka impreza komiksowa zaprzyjaźniona jest od kilku lat. W ubiegłym roku zrobiliśmy tam dużą, przekrojową wystawę pokazującą polskich twórców historii obrazkowych oraz rozpoczęliśmy przygotowania do polsko-portugalskiej edycji projektu City Stories. Kilka miesięcy temu padła propozycja zrobienia wystawy City Stories podczas tegorocznego Amadora BD. I tak, MFKiG wspólnie z Amadora BD zrobiły chyba jedną z najładniejszych wystaw pokazujących polski komiks (choć jak wspominałem - nie tylko polski, bo kto zna zasady City Stories, ten wie, że historie obrazkowe razem z Polakami tworzą rysownicy i scenarzyści z innych krajów).


Do Lisbony (z międzylądowaniem we Frankfurcie) dotarliśmy (my, czyli ekipa MFKiG) w czwartkowe popołudnie 28 października. Sztybor i Śledziu - polscy reprezentacji tegorocznej edycji City Stories - dolecieli dzień później. Zostaliśmy tam do 2 listopada. Organizatorzy wypełnili nam czas niemal co do minuty - poza pierwszym dniem, kiedy mieliśmy trochę swobody. Oprócz obowiązków festiwalowych w Amadorze (autografy Śledzia i Sztybora, sesje zdjęciowe, wywiady dla prasy i telewizji, oprowadzanie po wystawie, spotkania z ważnymi osobami portugalskiego świata komiksu, ale nie tylko) zaliczyliśmy dwie wycieczki po Lizbonie (m.in. z wizytą w muzeum sztuki współczesnej, w którym ja i Śledziu nieźle się bawiliśmy na wystawie Warhol TV) oraz z przyjemnością uczestniczyliśmy wraz z innymi zagranicznymi gośćmi w lanczach i dinnerach (trzeba przyznać - karmili nas znakomicie). W pamięci pozostaną nam też wieczorne wypady na Bairro Alto - ale to już działo się poza programem. :)


Wystawa w Forum Luis de Camoes, w którym odbywał się cały festiwal, składała się z dwóch części. W jednej pokazanych zostało pierwszych pięć edycji City Stories, a drugiej - ostatnia, polsko-portugalska. W pierwszej każdy z albumów reprezentowało osiem wybranych plansz (stworzonych m.in. przez Tomaszewskiego, Prokopa, Janusika, Będkowskiego, Gawronkiewicza, Koniora, Trusta, Frąsia i Piorunowskiego oraz rysowników z Rosji, Wlk. Brytanii, Francji, Włoch, Ukrainy i Litwy). Na ścianach wymalowane zostały fragmenty planu Łodzi z nazwami ulic oraz herb miasta. Na środku stanął stół w kształcie administracyjnych granic Łodzi, do którego na linkach zostały przymocowane albumy City Stories (każda edycja). W drugiej sali, oprócz plansz, w dwóch małych gablotkach można było zobaczyć pamiątki, jakie portugalscy rysownicy przywieźli z Łodzi. Przez trzy tygodnie trwania festiwal Amadora BD odwiedziło około 30 tys. ludzi, więc jeśli nawet tylko połowa z nich trafiła na wystawę City Stories, daje to naprawdę porządny wynik.

To tyle na początek (planuję bowiem część drugą). A tu krótka fotograficzna relacja.