czwartek, 28 stycznia 2016

Dla fanów XIII #2

Dawno temu zrobiłem wpis o gadżetach związanych z komiksową serią XIII. Napisałem wtedy, że jest to jeden z moich ulubionych seriali obrazkowych i do dziś się to nie zmieniło. Wyrażam przy okazji ogromną wdzięczność wydawnictwu Taurus Media za kontynuację wydawania kolejnych Trzynastek w naszym kraju! A że od poprzedniego wpisu pojawiło się na mojej półce kilka nowych ciekawostek dotyczących serii - proszę bardzo, dzielę się nimi.


Oto specjalne wydanie magazynu Bulle de Salon z listopada 2007 roku, poświęcone XIII. W periodyku o formacie 31 na 46 cm, oprócz wielu informacji na temat samej serii, jest też wywiad z Van Hammem.


XIII swego czasu dotarła do Stanów Zjednoczonych, jednak nie zagościła tam zbyt długo. Na zdjęciu widać dwa z pięciu zeszytów, które w 2005 roku ukazały się nakładem wydawnictwa Alias Comics. Zeszyt szósty, zaplanowany na początek 2006 roku, do drukarni już nie trafił. Amerykańscy czytelnicy dostali go jednak... za darmo w wersji internetowej dzięki Dabel Brothers Productions. To samo wydawnictwo we współpracy z Marvelem wypuściło na rynek - w jednym woluminie - pierwsze trzy tomy XIII. I właściwie na tym zakończyła się przygoda serii Van Hamme'a i Vance'a za oceanem.


Nie oznacza to jednak, że nie można przeczytać XIII po angielsku. Brytyjski Cinebook stara się na bieżąco wydawać kolejne tomy serii (na zdjęciu jeden z nich - format mniejszy niż A4). W podstawowym cyklu dotarli do tomu 21 (u nas wydanego jako Przynęta), przy czym w Cinebooku jest to tom 20, bo Brytyjczycy dali sobie spokój z wydaniem tomu trzynastego, czyli The XIII Mystery - Dochodzenie. Natomiast w spin-offie XIII Mystery, jak dotąd mają w katalogu tylko Mangustę.

środa, 13 stycznia 2016

2015 - autopodsumowanie

Niedawno skończył się rok 2015, wypada więc choć trochę go podsumować.

Po pierwsze - jak co roku przyczyniłem się do tego, jak wyglądała komiksowa część programu Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier. 26. edycja najpewniej nie była tak spektakularna jak ta jubileuszowa, ale na pewno nie zeszliśmy poniżej wypracowanego przez ostatnie lata poziomu. Poza tym, jak mówi przysłowie - tak krawiec kraje, jak materii staje. Żałuję natomiast, że w zeszłym roku odwiedziłem tak mało innych krajowych imprez komiksowych. Właściwie, to byłem raptem na trzech: wrocławskich Złotych Kurczakach, w Pacanowie na Dziecięcych Spotkaniach z Komiksem i na Komiksowej Warszawie (na której poprowadziłem trzy spotkania z festiwalowymi gośćmi: Tomkiem Samojlikiem, Basią Okrasą i Danielem Gizickim oraz Katarzyną Lengren i Leszkiem Kaczanowskim). Bardzo udanym przedsięwzięciem była wystawa komiksu polskiego, którą w kwietniu pokazaliśmy na ateńskim ComicDom Con (greckiej publiczności zaprezentowaliśmy też na żywo naszych rodzimych artystów w osobach Macieja Pałki i Łukasza Mazura).


Po drugie - przygotowałem zbiorcze wydanie festiwalowej gazety eMeFKa News. Antologia miała premierę na wspomnianych Złotych Kurczakach. Nieustająco polecam lekturę tej publikacji, bo zawiera wiele interesujących treści opisujących (nie tylko) łódzkie festiwale. Bogata jest też w atrakcyjną warstwę ilustracyjną. Wybrane rysunki oraz teksty znalazły się na wystawie poświęconej eMeFKa News - Komplet 2002-2015, którą zrobiłem w Łódzkim Centrum Komiksu.


Po trzecie - skoro jesteśmy przy ŁCK, to przez cały rok działaliśmy dość aktywnie. Przeprowadziliśmy niemałą liczbę warsztatów dla dzieci i młodzieży - zarówno w siedzibie na Piotrkowskiej, jak i w terenie (głównie łódzkich szkołach podstawowych i gimnazjach). Na wystawach pokazaliśmy m.in. komiksy z konkursu dziecięcego; kadry i plansze przedstawiające Łódź; prace Bartka Kosowskiego, Kuby Wiejackiego oraz Michała Janusika. Zrobiliśmy też komiksowe ekspozycje w Ogrodzie Botanicznym oraz Idea Hubie. I jak co roku - imprezę z okazji Światowego Dnia Publicznego Czytania Komiksów.


Po czwarte - warsztatowo, dwukrotnie i owocnie współpracowałem z Robertem Trojanowskim. Raz na wspomnianych Dziecięcych Spotkaniach z Komiksem w Pacanowie i raz na Duckie Deck Kids Fest w Krakowie. Do zabaw i ćwiczeń wykorzystaliśmy przede wszystkim Książkę pod tytułem Roberta oraz komiksy z Pikiem i Robim.

Po piąte - kto wie, czy nie najważniejsze. Od jesieni 2014 rok Robert Trojanowski rysuje do moich scenariuszy jednoplanszówki, bardzo regularnie ukazujące się w miesięczniku Ziemia Łódzka. Krótkie historyjki, których bohaterami są Pik i Robi, przedstawiają w zabawny sposób atrakcje regionu, na terenie którego mieszkam. Nasze komiksy spodobały się w Urzędzie Marszałkowskim na tyle, że poproszono nas o zrobienie zeszytu, w którym Pik i Robi wyjaśniają młodym czytelnikom zasady myślenia projektowego. Stworzyliśmy taki zeszyt! Światło dziennie ujrzał pod koniec października. Kto wie, czy przy okazji nie ustanowiliśmy jakiegoś rekordu wydawniczego - Tajemnice Łódzkiego, czyli Pik i Robi na tropie myślenia projektowego ukazały się w nakładzie 20 tys. egzemplarzy. Komiks jest publikacją darmową.

Po szóste - ponownie zrobiłem komiks z Tomkiem Tomaszewskim dla firmy od prądu i ciepła. Jednak już nie dla Dalkii, a dla Veolii. A właściwie to zrobiliśmy dla nich w zeszłym roku dwa komiksy. Oczywiście z nowym bohaterem - Veoliuszem.

Po siódme - wrócę na chwilę do eMeFKi News. Bo nadal przygotowuję kolejne numery tej gazetki. Nie jest to już jednak Dziennik Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier, a Łódzki Informator Komiksowy. W ubiegłym roku wrzuciłem na ksero sześć wydań eMeFKi. Udało mi się też napisać jeden spory tekst o aktualnej sytuacji polskiego komiksu - ukazał się w kwartalniku Teraz Polska.

Po ósme - wziąłem udział w niezwykle interesującym projekcie Waldemara Olbryka pod nazwą Dice Dilemma. Na potrzeby strony internetowej tego przedsięwzięcia opisałem historię kości do gry, bardzo ładnie zilustrowaną przez Tomka Tomaszewskiego. Polecam uwadze ten projekt - myślę, że jeszcze nie raz o nim usłyszymy.

wtorek, 5 stycznia 2016

Muzyczne rozkosze # 25: The Best Of 2015


Bez zbytniego gadulstwa o tym, że ukazuje się dużo płyt i że krucho z czasem na nadążanie za nowościami i odkrywanie nowych utalentowanych - przedstawiam naście płyt, które w ubiegłym roku urzekły mnie najbardziej (czyli stałem się posiadaczem ich edycji w wersji CD). Nie da się ukryć - w większości są to uznane już marki. Nic bowiem na to nie poradzę, że oldboye są ciągle w formie. :)
Kolejność prawie bez znaczenia:

1. Waltari - You Are Waltari. Po zeszłorocznej, solowej płycie Kartsy'ego, nadszedł czas na album jego macierzystej formacji. Jak zwykle - Finowie stanęli na wysokości zadania. Dostaliśmy płytę bardzo zróżnicowaną, momentami wręcz zaskakującą. Bo czyż nie jest zaskoczeniem, gdy w nasze uszy wkrada się - z jednej strony spokojna ballada zaśpiewana... po czesku, a z drugiej gitarowa rzeźnia ocierająca się o death metal. Waltari świetnie miesza style, przyprawiając rock i metal atrakcyjną elektroniką (a nawet akordeonem).

2. IamX - Metanoia. Przyznam, że krążek Chrisa Cornera - w odróżnieniu od dwóch poprzednich - spodobał mi się od pierwszego słuchania. Może dlatego, że bliżej mu do pierwszych płyt IamX - tak mi się przynajmniej wydaje. Dużo fajnej elektroniki, mniej instrumentów strunowych, melodie jakby bardziej wpadające w ucho niż te z ostatnich albumów. Przyjemnie się słucha.

3. Marsheaux - A Broken Frame. Znowu zacząłem słuchać drugiej płyty Depeche Mode! Greckie Marsheaux świetnie odświeżyło starodawny krążek chłopców z Basildon. Jest nowocześnie (ale też bez przesady), nie ma przegięć aranżacyjnych, cała płyta bardzo ładnie wchodzi w uszy. No i fajnie było usłyszeć Greczynki na żywo w warszawskiej Progresji.


4. MG - MG. Martin Gore solo i na dodatek instrumentalnie. Nadal mi się podoba, a tak o tej płycie pisałem na blogu.

5. Dave Gahan & Soulsavers - Angels & Ghosts. Z kolei ten krążek z każdym przesłuchaniem zyskuje. O solowym Gahanie pisałem na blogu wcześniej.

6. Midge Ure - Breathe Again - Live And Extended. To był jeden z najważniejszych dla mnie koncertów, na którym byłem - nie tylko w ubiegłym roku, ale w ogóle. W końcu zobaczyłem na żywo występ Midge'a Ure'a. Klasa! Ale do rzeczy - w 2015 roku Midge zagrał też serię specjalnych, akustycznych koncertów przypominających jego znakomitą płytę Breathe z 1996 roku. Pokłosiem trasy jest album Breathe Again, na którym oprócz całej, zagranej na żywo płyty Breath, znalazło się kilka przebojów w akustycznych wersjach, takich jak Fade To Grey czy Vienna. Przepiękna, klimatyczna płyta.


7. Jean-Michel Jarre - Electronica 1 - The Time Machine. Systematyczne śledzenie kariery naczelnego francuskiego specjalisty od klawiszy zakończyłem na Oxygene 7-13. Potem podobno nie było najlepiej - nie wiem, sprawdzę. Tym niemniej - sygnały o nowym krążku Jarre'a bardzo mnie zaintrygowały, zwłaszcza że ciekawie zapowiadały się anonsowane kooperacje Francuza z innymi artystami. Moim zdaniem, eksperyment łączący charakterystyczne brzmienia instrumentów Jarre'a z tym, co zaproponowali zaproszeni do współpracy muzycy i wokaliści, udał się jak najbardziej.

8. Die Krupps - V - Metal Machine Music. To jest bardzo dobra płyta. Taka, do jakich Die Krupps nas przyzwyczaiło - świetnie elektroniczna i metalowo gitarowa. Ale mam nieodparte wrażenie, że poprzedni krążek był lepszy (może dlatego, że odrobinę lżejszy w brzmieniu, nie tak agresywny kompozycyjnie).

9. Joe Satriani - Shockwave Supernova. Jak dla mnie - Satriani w formie. Melodyjnie, raz szybko, raz wolniej. Tu bardzo klasycznie, tam trochę bardziej pokombinowanie. Dobre gitarowe granie.

10. Camouflage - Greyscale. To chyba jeden z lepszych krążków Camouflage w dorobku. Porządny synthpop, jakiego wielu fanów oczekiwałoby od Depeche Mode. Na szczęście Gore i spółka nie podążają tą drogą. Synthpopowi ortodoksi mają więc Camouflage i bardzo przyzwoitą płytę Greyscale. Poza tym zespół wydaje się być w dobrej formie, co pokazał na koncercie we wspomnianej już Progresji.


11. Zbigniew Wodecki with Mitch & Mitch Orchestra and Choir - 1976: A Space Odyssey. No i coś polskiego. Nowego, ale jak wiadomo - nie tak do końca. Stare utwory Zbigniewa Wodeckiego w odświeżonych aranżacjach. Rewelacja!

12. Włodzimierz Korcz - 07 zgłoś się. Original TV Series Soundtrack. I jeszcze jeden staroć, po raz pierwszy opublikowany na kompakcie dzięki nieocenionej wytwórni GAD Records. Ścieżka dźwiękowa kultowego serialu kryminalnego. Mieszanka temp i emocji. Spośród 35 utworów najkrótszy ma 20 sekund, najdłuższy - 3 minuty i 14 sekund. Całość jest niezwykle intrygująca.