piątek, 14 lipca 2017

Pik & Robi w Ziemi Łódzkiej #27


Pik i Robi ponownie odwiedzili łamy Ziemi Łódzkiej. Tym razem wybrali się na festiwal poświęcony sztukom plastycznym. Sztukom plastycznym? Czy aby na pewno?

wtorek, 11 lipca 2017

Komiks o strefie ekonomicznej


Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna na początku czerwca świętowała 20-lecie istnienia. Z tej to okazji ukazał się 16-stronicowy komiks, do którego napisałem scenariusz. W kolorowym zeszycie, narysowanym przez Tomasza Piorunowskiego, znalazła się historia ŁSSE wpisana w opowieść o przemysłowej Łodzi. Bohaterami komiksu są łódzcy fabrykanci Henryk Grohman i Karol Wilhelm Scheibler Jr. oraz ich... duchy. W publikacji znalazły się też dwie ilustracje wykonane przez Tomasza Tomaszewskiego.

poniedziałek, 3 lipca 2017

Młodzieżowa Akademia Komiksowa #2

  

To miłe uczucie, gdy gdzieś tam na wyższych szczeblach dostrzegają twój projekt i jeszcze dają pieniądze na jego kontynuację. W ubiegłym roku, wspólnie z Kasią Tośtą, Ewą Stępień oraz Robertem Trojanowskim, zrealizowałem cykl warsztatów komiksowych pod nazwą Młodzieżowa Akademia Komiksowa. W tym roku, dzięki uprzejmości ministra kultury, przeprowadzamy drugą edycję tego projektu.




Podobnie, jak przed rokiem, odwiedzamy rozmaite placówki oświatowe w Łodzi i okolicach (także integracyjne i resocjalizacyjne), w których najpierw opowiadamy (moimi ustami), co to jest komiks i skąd się wziął, a potem w praktyce przekazujemy podstawy wiedzy o tym, jak się ten komiks robi. Do owej praktyki wykorzystujemy - przygotowane specjalnie na warsztaty - zeszyty ćwiczeń (po zajęciach dzieci zabierają publikację ze sobą). Mistrzem zajęć praktycznych jest Robert, a ja mu w nich dzielnie pomagam.


W niektórych szkołach uczestnicy warsztatów odkrywają, że Robert to ten rysownik od serii Książka pod tytułem, więc nie może się obejść bez autografów.

piątek, 30 czerwca 2017

Felieton w Kalejdoskopie #2


W lipcowo-sierpniowym Kalejdoskopie ukazał się mój drugi tekst. Tym razem napisałem o tym, co dzieje się na polskim rynku komiksowym, "wykorzystując" do tego m.in. Marcina Podolca, Krzysztofa Ostrowskiego oraz wydawnictwa Scream Comics i Kurc. Wszak w Magazynie Kulturalnym Łodzi i Województwa Łódzkiego musi być napisane po... łódzku, a wyżej wymienieni tacy właśnie są.

czwartek, 29 czerwca 2017

Pik & Robi w Ziemi Łódzkiej #26


Pik wraz z Robim pojawili się po raz kolejny (a dokładnie 26) na łamach Ziemi Łódzkiej. Tym razem przeżywają niebezpieczną przygodę wspólnie z noblistą Reymontem. :)

środa, 28 czerwca 2017

Polski komiks w Sztokholmie


Nie udało mi się w tym roku dotrzeć na Festiwal Komiksowa Warszawa, czego oczywiście żałuję (ważne - mam swój egzemplarz PMP!). Ale byłem w tym czasie (20-21 maja) na Stockholms Internationella Seriefestival 2017, czego absolutnie nie żałuję. Czas na trochę spóźnioną krótką relację z tego pobytu, tym bardziej, że zawieźliśmy do Szwecji wystawę i kilku komiksowych artystów.



Sztokholmski festiwal nie jest wielką imprezą. Rozmiarami przypomina trochę ten łódzki z pierwszej dekady XXI wieku. W tym roku zajmował niecałe dwie kondygnacje Kulturhuset - wielkiego domu kultury usytuowanego w samym centrum miasta. Spośród kilkudziesięciu stolikowych stoisk większość stanowiły stanowiska autorskie, zinowe i małych wydawnictw. Spotkania odbywały się na dwóch niedużych scenach, wydzielonych z otwartych przestrzeni. Co ciekawe - impreza funkcjonowała jedynie od 11:00 do 17:00. Wśród zagranicznych gości, którzy pojawili się na SIS 2017, byli m.in. Gipi (czyżby dlatego nie przyjechał na FKW?), Derf Backderf i Erika Moen z USA, Ben Stenbeck z Nowej Zelandii oraz Benjamin Renner z Francji.



No i byli oczywiście Polacy. W związku z organizacją wystawy - którą dofinansował minister kultury i dziedzictwa narodowego - zabraliśmy do Szwecji Anię Krztoń, Kasię Babis, Łukasza Kowalczuka, Jacka Frąsia i Tomka Tomaszewskiego. Mieliśmy swoje stoisko, sąsiadujące ze stoiskiem... Centrali. Na wystawie, oprócz wymienionej piątki, pokazaliśmy prace Tadeusza Baranowskiego, Henryka Chmielewskiego, Janusza Christy, Karola Kalinowskiego, Bereniki Kołomyckiej, Tomasza Leśniaka, Katarzyny Niemczyk, Piotra Nowackiego, Barbary Okrasy, Krzysztofa Ostrowskiego, Macieja Pałki, Marcina Podolca, Jakuba Rebelki, Grzegorza Rosińskiego, Mateusza Skutnika, Anny Heleny Szymborskiej, Michała Śledzińskiego i Przemysława Truścińskiego. Przy okazji - słuszność ma Daniel Gizicki, upominając się o nazwiska scenarzystów przy budowaniu tego rodzaju wystaw. Jeśli będziemy robić następną - wymienimy obok siebie wszystkich twórców historii, plansz czy kadrów, a nie tylko samych rysowników. Ale żeby nie było - na wystawie w Sztokholmie (jak i wielu wcześniejszych), w biogramach rysowników (w katalogu i na planszach) były oczywiście podane nazwiska współpracujących z nimi scenarzystów. Nie zgadzam się natomiast z Danielem w kwestii tego, że pokazywanie polskich komiksiarzy na zagranicznych wystawach nie ma sensu. Moim zdaniem taka promocja jest celowa i potrzebna, ale o tym może przy innej okazji.



środa, 31 maja 2017

Felieton w Kalejdoskopie


Swego czasu opublikowałem na łamach miesięcznika Kalejdoskop trochę tekstów. Zazwyczaj były to artykuły informujące o nadchodzącym festiwalu komiksów i towarzyszących mu atrakcjach. Czasem szerzej opisałem działania jakiegoś artysty (np. Marcina Podolca) albo przeprowadziłem wywiad (np. z Krzyśkiem Ostrowskim). Wszystko wskazuje na to, że od czerwca moje teksty w Kalejdoskopie będą pojawiały się regularnie. Łukasz Kaczyński - nowy naczelny, wydawanego przez Łódzki Dom Kultury, miesięcznika - zaprosił mnie do współpracy, oddając kolumnę na felietony poświęcone komiksowi. Będę starał się pisać o rzeczach ciekawych, a zacząłem do zwrócenia uwagi na niesamowity sukces Katarzyny Niemczyk, której komiks został nominowany do Nagrody Eisnera. Dziękując Łukaszowi za zaufanie, zapraszam do lektury Kalejdoskopu - następny tekst już powstaje. Mam nadzieję, że i czytelnikom magazynu moje opowieści choć trochę się spodobają.

środa, 24 maja 2017

Pik & Robi w Ziemi Łódzkiej #25


Nie tak dawno, na łamach Ziemi Łódzkiej, ukazał się jubileuszowy - dwudziesty piąty już odcinek Pika & Robiego. Tym razem tytułowi bohaterowie wybrali się na wycieczkę rowerową.

poniedziałek, 22 maja 2017

Polski komiks na 19. Napoli Comicon

Wspólnie z BWA w Jelenie Górze zrobiliśmy wystawę polskiego komiksu w Neapolu. A dokładnie podczas 19. Napoli Comicon - Salone Internazionale Del Fumetto, który odbył się między 28 kwietnia a 1 maja tego roku. Dla niewtajemniczonych - fumetto to po polsku oczywiście komiks.




Na wystawie zatytułowanej Memoria e Narrazione. Il Fumetto Storico Polacco (Pamięć i Narracja. Polski komiks historyczny) pokazane zostały komiksy (w całości lub we fragmentach) narysowane przez dwudziestu autorów. Włoska publiczność zobaczyła różne momenty polskiej historii - od najdawniejszej po współczesną. O to, że wystawa była mocno zróżnicowana pod względem stylistycznym, zadbał jej kurator - Piotr Machłajewski, sięgając po takich autorów, jak Baum, Birek, Ciszak, Frąś, Gawronkiewicz, Grzeszkiewicz, Janicki, Jezierski, Michalski, Oleksicki, Ordon, Ozga, Polch, Służały, Stefaniec, Teluk, Tomaszewski, Truściński, Wyrzykowski oraz Rosiński. Ten ostatni pojawił się na Comiconie osobiście - Włosi zorganizowali mu bowiem indywidualną ekspozycję oryginalnych plansz z Thorgala.


Oprócz Grzegorza Rosińskiego, zagranicznymi gwiazdami tegorocznego Comiconu byli m.in. Nicolas De Cresy, Scott Koblish, Toyotaro i Katharina Greve. Ale czyż potrzeba im wielu zagranicznych autorów, gdy mają taki dostatek własnych? Wśród kilkudziesięciu włoskich twórców wymienionych w programie znaleźli się m.in. Tanino Liberatore i Gipi.


Jedną z niewątpliwych atrakcji Comiconu był Dylan Dog Experience. To teatralny performance z udziałem zawodowych aktorów, podczas którego widz staje się... Dylanem Dogiem. Każdy z uczestników zakłada na twarz maskę z wizerunkiem Dylana i - przechodząc z sali do sali - prowadzony przez aktorów, uczestniczy w rozwiązywaniu kryminalnej zagadki. Niestety, w środku nie można robić zdjęć.




Jak donoszą lokalne media - tegoroczny Comicon był rekordowy pod względem frekwencji. Tereny neapolitańskich targów, gdzie odbywał się festiwal, odwiedziło ponad 120 tysięcy osób. Szacuje się, że publiczność przyjezdna (około 60% wszystkich, którzy kupili bilety na Comicon) zostawiła w restauracjach, hotelach, sklepach, muzeach oraz u festiwalowych wystawców... 13 milionów euro. Sporo.



sobota, 15 kwietnia 2017

Pik & Robi w Ziemi Łódzkiej #24


W Ziemi Łódzkiej ukazał się dwudziesty czwarty odcinek serii Pik & Robi, do której piszę scenariusze, a którą rysuje niezmiennie Robert Trojanowski. O tym, skąd wzięli się nasi bohaterowie, pisałem na blogu nie tak dawno. Korzystając z tego, że odcinek jest wielkanocny, życzę Wszystkim spokojnych świąt.

środa, 12 kwietnia 2017

Komiks o managerach


Napisałem scenariusz komiksu o managerach. A dokładniej - o property managerach i facility managerach. Sześcioplanszową historię narysował Tomek Tomaszewski. Publikację uzupełnioną o informacje (które współtworzyłem i redagowałem) na temat wyżej wspomnianego managementu, okraszone dodatkowymi ilustracjami Tomka, wydała firma Skanska. Broszura ukazała się w dwóch wersjach językowych - polskiej i angielskiej. Przy okazji - podziękowania dla Waldka Olbryka i Artura Wysockiego za znakomitą współpracę.

czwartek, 23 lutego 2017

Dla fanów XIII #3


Taurus Media wydało właśnie dwudziesty czwarty tom serii XIII pod tytułem Dziedzictwo Jasona MacLane'a oraz siódmy tom XIII Mystery poświęcony Betty Baranowsky. Oznacza to, że w zasadniczym cyklu jesteśmy ciągle na bieżąco, a w spin-offach do pełni szczęścia brakuje nam już tylko trzech albumów. Brawo Taurus!

Nowe tomy od Taurusa to doskonała okazja do tego, żeby po raz trzeci wydobyć coś ze zbiorów ciekawostek związanych z serią XIII. Tym razem nie będzie to może nic odkrywczego, bo to dość popularne artefakty, ale nie sposób ich pominąć.

Po pierwsze gra komputerowa, wydana przez Ubisoft w 2003 roku (na rynek polski przygotowana przez Cenegę). Można w nią pograć właściwie na wszystkich platformach. Dobrze oceniana strzelanka z gatunku FPS, przygotowana - jak piszą mądre głowy - w technice cel-shading, mającej sprawiać wrażenie, że grafika komputerowa w grze została narysowana ręcznie. I co tu dużo kryć - w przypadku XIII technika ta sprawdziła się moim zdaniem znakomicie. "Komiksowości" grze dodają też m.in. onomatopeje towarzyszące wybuchom czy chodzeniu oraz wyskakujące kolejno po sobie kadry, przybliżające graczowi akcje na dalszym planie. Warto zagrać. Nawet nie raz.

Po drugie - dwuczęściowy, francusko-kanadyjski film z 2008 roku XIII - Spisek. Poprawne, telewizyjne kino akcji, choć nie można o tym mini-serialu powiedzieć, że na długo zapada w pamięć. W rolę XIII przyzwoicie wcielił się Stephen Dorff. W obsadzie znaleźli się też m.in. Val Kilmer (jako Mangusta), Stephen McHattie (generał Carrington), Lucinda Davis (Lauren Jones) czy Ted Atherton (jako Wally Sheridan). Do obejrzenia.

Po trzecie - wyprodukowany przez Canal+ serial XIII: La Serie. Dwa sezony po trzynaście odcinków - pierwszy wypuszczony w 2011 roku, drugi rok później. O ile pierwszy sezon jest dość mocno związany scenariuszowo z komiksami i grą, a tyle drugi to zupełnie nowa opowieść. XIII zagrał irlandzki aktor Stuart Townsend. Co ciekawe - w tych samych rolach, co we wcześniejszej 2-częściowej produkcji - w serialu znaleźli się Stephen McHattie, Ted Atherton i Greg Bryk (jako Samuel Amos). Obydwa sezony ukazały się na DVD i Blu-ray. Ale nie w Polsce.

Poprzednie wpisy na temat XIII: część pierwsza i część druga.

wtorek, 14 lutego 2017

Złote Kurczaki 2016

Za nami czwarta edycja Złotych Kurczaków - wrocławskiego festiwalu dedykowanego komiksowi undergroundowemu. Po raz drugi miałem przyjemność znaleźć się w składzie jury (tym razem wspólnie z Katarzyną Niemczyk, Łukaszem Kowalczukiem, Rafałem Skarżyckim i Krzysztofem Gawronkiewiczem), które przyznało nagrody w pięciu kategoriach. Za najlepszego zina ubiegłego roku uznaliśmy Warchlaki #2, przygotowane przez Basię Okrasę, Anię Rutkowską i Jurka Łanuszewskiego. W kategorii scenarzysta Złotego Kurczaka zgarnął Jan Mazur, a najlepszą rysowniczką okazała się Zavka. Pozostałe dwa laury trafiły w ręce Łukasza Mazura - jego Domek w środku lasu żywych trupów to najlepszy komiks, w dodatku posiadający najładniejszą okładkę. W trzech przypadkach moje głosy pokryły się z ostatecznymi wynikami, w jednej kategorii pomyliłem się o włos, a w drugiej o dwa włosy. Organizatorzy przyznali też, po raz pierwszy, Kurczaka Albinosa za całokształt działalności i szczególne zasługi dla komiksu niezależnego. Otrzymał go Krzysztof "Prosiak" Owedyk. Zasłużenie!


Trzeba przyznać, że ekipie Złotych Kurczaków udało się przygotować ciekawy program. Interesująco wypadły spotkania z zagranicznymi gośćmi - Mawilem i Jackiem Teaglem. Miło słuchało się Marcina Surmy (i oglądało jego animacje), Łukasza Kowalczuka czy Ani Krztoń. Na stolikowej giełdzie uzupełniłem kilka zinowych braków (zwłaszcza serię Daro The Hero i komiksy Zavki). Kurczakowa gala wręczenia nagród jak co roku - pełna humoru, z przezabawnymi filmami, tym razem parodiującymi przygody Indiany Jonesa. Dodam tylko, że tegoroczne Kurczaki odbyły się dzięki istotnemu wsparciu naszego łódzkiego MFKiG. Ale przecież wiadomo, że wszystko pięknie zorganizowali Fil, Xndr i Bele.


Specjalnie na wrocławską imprezę zrobiłem kolejny, 47 już numer eMeFKi News. O dedykowane drobiowi rysunki poprosiłem grupę zacnych twórców, dzięki czemu na łamach znaleźli się Kajetan Wykurz, Fil Wiśniowski, Hubert Ronek, Łukasz Mazur, Jan Sidorownin, Paweł Kwiatkowski, Marta Zawada, Anna Helena Szymborska, Robert Trojanowski i Piotr Nowacki. Dziękuję za wkład i zaangażowanie! Kolejny numer jeszcze w tym roku!

Fil, mikrofon i eMeFKa, fot. Agnieszka Czoska

czwartek, 26 stycznia 2017

Muzyczne rozkosze # 28: Visage - The Wild Life



W sklepie na stronie zespołu Visage napisali właśnie, że widoczny na zdjęciu limitowany zestaw jest już "sold out". Tym bardziej się więc cieszę, że w odpowiednim momencie go zamówiłem. Siedem płyt, dwie naklejki oraz pięć kart pocztowych (w tym jedna z autografami czworga muzyków ostatniego składu Visage - Steve'a Barnacle'a, Lauren Duvall, Robina Simona i Logana Sky) - dla oddanych miłośników Visage to bardzo interesujący zestaw. Choć oczywiście nie brakuje w sieci komentarzy o żerowaniu na ludzkiej tragedii i odcinaniu kuponów od dawnej sławy. Mnie - oddanemu miłośnikowi - to nie przeszkadza.

Cóż mamy na krążkach? Podstawową wersję The Wild Life (The Best Of, 1978 to 2015) z największymi przebojami zespołu z początku lat 80. i tymi mniej znanymi z obecnego tysiąclecia. Mamy też The Wild Life (The Best Of Extended Version And Remixes, 1978 to 2015) z zawartością jak w tytule - wydłużoną lub zremiksowaną. Na Fierce Verve (The Wild Life Instrumentals) znalazły się wersje instrumentalne oraz remiksy pozbawione wokali - niestety, z wykorzystaniem utworów głównie z dwóch ostatnich albumów studyjnych, tym niemniej - ciekawe. Kolejne trzy płyty to instrumentalne wersje ostatnich krążków Visage: Hearts And Knives, Demonds To Diamonds oraz koncertowego Orchestral. I wreszcie rzecz siódma, dla mnie najciekawsza - wypalona na CD-R wersja download The Wild Life. A na niej - nagrane w latach 2013-2014 nowe wersje klasycznych hitów Visage - Fade To Grey, Mind Of A Toy, Visage, The Anvil, Night Train, The Damned Don't Cry i Pleasure Boys. Odświeżone utwory nie odbiegają aż tak bardzo od tych sprzed ponad 30 lat, ale różnice są zauważalne. Mamy też nowe kawałki (jak mniemam - nagrane jeszcze za życia Strange'a) - Tightrope oraz The Silence (przy czym na podstawowej wersji The Wild Life jest tylko ten drugi).

Po śmierci lidera i wokalisty Visage, jego najbliżsi powołali do życia The Steve Strange Collective. I to właśnie ta organizacja odpowiada za wydanie ostatniego studyjnego albumu Visage oraz opisany zestaw płyt (nadal można go zdobyć, ale kupując każdy krążek osobno, no i bez płyty CD-R oraz druków ulotnych). Jeśli ów kolektyw dotrze jeszcze do jakichś zaginionych nagrań Strange'a, chętnie się z nimi zapoznam.

niedziela, 22 stycznia 2017

2016 - autopodsumowanie

Po pierwsze - to był bardzo pracowity rok (ale w sumie - który nie był...). Co jednak istotne, a może nawet najistotniejsze - był to rok jednej, bardzo ważnej zmiany. Po ponad trzech latach pracy, zmieniłem barwy klubowe przechodząc z Domu Literatury w Łodzi (który był instytucją prowadzącą nasze Łódzkie Centrum Komiksu przy ul. Piotrkowskiej) do EC1 Łódź - Miasto Kultury. Nowe miejsce to nie tylko zmiana zasadniczego współorganizatora Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier czy konieczność wdrożenia się w inny system pracy, ale też nowe wyzwania, w tym to najważniejsze - stworzenie Centrum Komiksu i Narracji Interaktywnej.

Po drugie - jak co roku, udało nam się przygotować kolejną, tym razem dwudziestą siódmą już, edycję MFKiG. Na pewno dobrym rozwiązaniem było przeniesienie spotkań strefy komiksowej, za którą odpowiadam, do sal konferencyjnych na Stadionie Miejskim. Mam nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzie, aby tę sytuację utrzymać. Cieszę się też z gości, polskich i zagranicznych, których udało się ściągnąć do Łodzi. Wystarczy tylko wspomnieć, że z zagranicy przyjechali do nas m.in. Scott McCloud, Joan Cornella, David B., Bedu, Tyler Crook, Paul Tobin, a także Milo Manara, Marvano, Simon Bisley, Tom Grindberg, Grzegorz Rosiński czy Marzena Sowa. Myślę, że był to całkiem udany festiwal.

Po trzecie - bywałem tu i ówdzie. Wszędzie z wielką przyjemnością. Na początku roku odwiedziłem Wrocław, gdzie spędziłem wspaniałe chwile na Złotych Kurczakach (kto nie wie - to festiwal komiksu alternatywnego). Byłem też jednym z jurorów w konkursach towarzyszących tej imprezie, co traktuję jako niebagatelne i miłe wyróżnienie. W marcu z ochotą wziąłem udział w 5. Krakowskim Festiwalu Komiksu, a w maju w kolejnej edycji Festiwalu Komiksowa Warszawa. W drugiej połowie roku można mnie było spotkać ponownie we Wrocławiu - tym razem na Polconie (miałem tam prezentację oraz jurorowałem w komiksowym konkursie); na krakowskim Salonie Komiksu przy okazji targów książki (też z prezentacją) oraz na debiutującej w grudniu warszawskiej imprezie pod nazwą Niech Żyje Komiks!, którą uważam za bardzo obiecującą.



Po czwarte - dwukrotnie wywiało mnie za granicę. W czerwcu byłem w Strasbourgu, gdzie - wspólnie z Piotrem Machłajewskim z BWA w Jeleniej Górze - zrobiliśmy wystawę polskiego komiksu oraz wzięliśmy udział w tamtejszym, oczywiście komiksowym, festiwalu. Natomiast wcześniej - w kwietniu - spędziłem niemal tydzień w Petersburgu, biorąc udział jako scenarzysta w jedenastej edycji międzynarodowego projektu City Stories.


Po piąte - publikacje. Skoro wspomniałem już o Petersburgu, to zacznę od antologii City Stories, w której znalazła się napisana przeze mnie 9-stronicowa historia Wyzwanie, narysowana przez Julię Nikitinę oraz dwie jednoplanszówki Przygody rudawego gołębia z rysunkami Maszy Bogatowej. A teraz już chronologicznie: Twarde S(z)utki - wymyśliłem, zebrałem zawartość, a nawet popełniłem jednoplanszowy komiks. To była świetna zabawa i myślę, że zrobię jeszcze kiedyś niezobowiązującego zina. Dużym wyzwaniem było natomiast przygotowanie zeszytu ćwiczeń z podstaw języka komiksu. Ukazał się on pod tytułem Młodzieżowa Akademia Komiksowa, a wymyślone przeze mnie treści narysował Robert Trojanowski. Wydaniu zeszytu towarzyszyła seria warsztatów w różnych miejscowościach województwa łódzkiego. Potem pomogłem w wydaniu antologii komiksów Łódź. Miejskie historie o postaciach historycznych związanych z Łodzią. Scenariusze napisał Robert Popielecki, a graficznie przedstawili je Michał Arkusiński, Tomasz Tomaszewski i Maciej Pałka. Ponadto zredagowałem katalog i informator 27. MFKiG oraz zrobiłem dwa numery eMeFki News. No i przez cały rok w miesięczniku Ziemia Łódzka ukazywały się kolejne odcinki serii Pik i Robi, rysowanej przez wspomnianego już Roberta Trojanowskiego.



Po szóste - inne, nie mniej ważne działania. Jak co roku byłem jurorem w konkursie komiksowym organizowanym przez Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy nr 3 w Łodzi. Oceniałem też komiksowe prace nadesłane na konkurs zorganizowany przez Pałac Herbsta (czyli oddział Muzeum Sztuki w Łodzi). W obydwu instytucjach poprowadziłem warsztaty. A skoro o warsztatach mowa, to wspólnie z Tomkiem Tomaszewskim i Jakubem Wiejackim przekazywałem młodzieży wiedzę o komiksie podczas bardzo fajnej imprezy pod nazwą Tour de Blachon. Wydarzenie zorganizowane przez Honorowy Konsulat Francji w Łodzi, przy wsparciu m.in. łódzkiej szkoły im. Gortata i naszego festiwalu, odbyło się w listopadzie na terenie Manufaktury. A skoro mowa o Manufakturze, to w galerii handlowej przez niemal cały rok wisiały (i wiszą dalej) wielkoformatowe rysunki, wymyślone przeze mnie, a narysowane przez Tomka Tomaszewskiego, Michała Arkusińskiego, Roberta Trojanowskiego i Adriana Madeja. A jeśli mowa o Adrianie, to ten utalentowany artysta przygotował serię ilustracji (w dużej części do moich pomysłów), które czekają na wydrukowanie w dużym formacie i wyeksponowanie, ale już nie w Manufakturze. Co jeszcze? Tomek Tomaszewski narysował komiks do mojego scenariusza dla dużej firmy budowlanej ze Skandynawii, który czeka na wydrukowanie. Z tym samym utalentowanym rysownikiem wróciłem do porzuconej serii Moje biurko. Mam dużą nadzieję, że świąteczny odcinek będzie sygnałem do zrobienia czegoś więcej.


Po siódme - mam sporo planów na 2017 rok i nie omieszkam części z nich zrealizować.

niedziela, 15 stycznia 2017

Muzyczne rozkosze # 27: The Best Of 2016



Przyznaję - mam spory rozrzut w moich muzycznych zainteresowaniach, co widać w poniższym zestawieniu. I ciągle sięgam zazwyczaj po artystów już przeze mnie docenionych. Jasne, że szperam w sieci oraz patrzę na to, czego słuchają inni. I czasem coś ciekawego odkryję, ale gdy przychodzi do podsumowania roku, okazuje się, że na liście tego, co mnie najbardziej zauroczyło, znajdują się praktycznie same muzyczne wygi.

1. Metallica - Hardwired... To Self-Destruct. Słucham tej płyty nieustająco. Hetfield i spółka wreszcie nagrali świetny album - moim zdaniem jeden z lepszych w ich karierze. A już na pewno najlepszy od czasu, gdy światło dziennie ujrzała Metallica. Warto zakupić wydanie 3-płytowe - na bonusowym krążku są cztery dodatkowe utwory studyjne oraz dziesięć świeżych nagrań koncertowych - głównie klasyków Metalliki z lat 80.

2. David Bowie - Blackstar. Pożegnalna płyta Mistrza. Tylko siedem utworów, w tym jeden znany już wcześniej, ale cóż to jest za album! Jakiż on ma klimat! Ileż tam się dzieje! Jak bardzo chce się do niego wracać, choć nie jest to muzyka lekka, łatwa i przyjemna!

3. Yello - Toy. O tej płycie już pisałem. I zdania nie zmieniłem. Jest świetna! :)

4. Łąki Łan - Syntonia. I znowu progres! I znowu bardzo dobra płyta! Łąki Łan konsekwentnie trzyma się swojego przyrodniczego wcielenia, co nie przeszkadza w tworzeniu atrakcyjnej muzyki i takich też - pełnych słownych zabaw - tekstów. Płyta jest świetnie wyprodukowana, dużo na niej intrygującej elektroniki. Niemałym zaskoczeniem jest dla mnie utwór Rozanielacz dusz - wzbogacona o warstwę tekstową i przearanżowana wersja instrumentalnego kawałka Traktor, grywanego do tej pory przez ŁŁ tylko na koncertach. Radość, disco, funk i relaks!

5. Jean-Michel Jarre - Electronica 2 - The Heart Of Noise. Druga część bardzo fajnego projektu Jarre'a, który do napisania wspólnych utworów zaprosił znanych i mniej znanych artystów, reprezentujących dość różne gatunki muzyczne. Na Electronice 2 mamy kolaborację Jean-Michela m.in. z Pet Shop Boys, Gary Numanem, Peaches, The Orb, Yello czy Cyndi Lauper. Płyta jest mocno zróżnicowana, dzięki czemu bardzo dobrze jej się słucha.

6. Brodka - Clashes. Druga "dorosła" płyta Brodki. Znacznie odmienna od tego, co piosenkarka zaproponowała na wydanej sześć lat wcześniej Grandzie. Przede wszystkim jest mroczniej, melancholijniej. Przeważają spokojne tempa (za wyjątkiem może trzech utworów) i jest zdecydowanie bardziej alternatywnie niż popowo. Płyta w całości zaśpiewana jest po angielsku i jest to bardzo dobry krążek.

7. Agnieszka Chylińska - Forever Child. A tu płyta w całości zaśpiewana po polsku i jakże inna niż ta Brodki. Po zdecydowanie popowej płycie Modern Rocking, Chylińska postanowiła wrócić trochę do rocka i wydzierania się, jednocześnie nie rozstając się z popem i piosenkami z wpadającym w ucho refrenem. Jest przebojowo, różnorodnie, ostro i łagodnie, elektronicznie i gitarowo, momentami mocno zaskakująco. Udany powrót Agnieszki.

8. Jean-Michel Jarre - Oxygene Trilogy. Jeszcze raz Jarre. Tu już w repertuarze, do jakiego nas przyzwyczaił, czyli całkowicie instrumentalnym. Na 3-płytowym wydawnictwie znalazły się wszystkie części cyklu Oxygene - pierwszy z 1976, drugi z 1997 i ostatni, najnowszy z 2016 roku. Pierwszy krążek pozostanie tym najbardziej znanym. Drugi, choć nagrany 20 lat po pierwszym, jest bardzo podobny do poprzednika w warstwie dźwiękowej. Natomiast ostatni, ubiegłoroczny, Jarre nagrał wykorzystując nie tylko instrumenty analogowe o charakterystycznym brzmieniu, ale całą gamę współczesnych syntezatorów i innych wynalazków, co słychać i co spowodowało, że trzecia część Oxygene różni się od wcześniejszych. Tym niemniej - trylogii słucha się z prawdziwą przyjemnością.

9. Waltari - Monk-Punk - Special Anniversary Edition. Smaczek dla znawców, czyli reedycja debiutanckiej płyty moich ulubionych Finów. Na krążku dołączonym do podstawowej wersji albumu, dostaliśmy interesujący zestaw piętnastu przeróżnych wersji demo najstarszych utworów Waltari.

10. Depeche Mode - Video Singles Collection. Wreszcie! Pięćdziesiąt pięć wideoklipów Depeche Mode w jednym wydawnictwie. Do tego cztery bonusowe, mniej znane teledyski  (oczywiście dobrze znane wszystkim zagorzałym fanom) i dużo komentarzy w wykonaniu Martina, Dave'a i Andrzeja. Jest co oglądać i czego słuchać!

11. Andrzej Korzyński - Akademia Pana Kleksa. Original Motion Pictures Soundtrack. Znakomita ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Andrzeja Korzyńskiego, po raz pierwszy wydana na płycie. "Kosmiczne disco, elektroniczne eksperymenty i szlachetna orkiestra smyczkowa" - tak opisuje krążek wydawca, czyli GAD Records i opis ten dokładnie oddaje zawartość albumu. 25 kompozycji, żadnych piosenek śpiewanych przez Piotra Fronczewskiego czy dziecięcych aktorów. Tylko motywy instrumentalne!

12. Karel Svoboda - Pszczółka Maja. Original TV Series Soundtrack. I jeszcze jeden soundtrack od GAD Records. Interesujące doświadczenie muzyczne - nie tylko sentymentalna wycieczka w lata 70. i 80., ale i możliwość obcowania ze świetnymi motywami muzycznymi.

W zestawieniu brakuje kilku krążków, które ukazały się w 2016 roku, ale nie wpadły jeszcze w moje ręce - chociażby akustycznej płyty Simple Minds czy nowej propozycji od Johna Foxxa i The Maths.

wtorek, 3 stycznia 2017

20 razy Pik & Robi


Spóźnione, ale szczere, czyli rzecz o serii Pik i Robi, ukazującej się na łamach Ziemi Łódzkiej. Oto bowiem zupełnie niedawno, czyli pod koniec listopada 2016 roku, we wspomnianym miesięczniku ukazał się jubileuszowy, dwudziesty odcinek przygód tytułowych bohaterów. Korzystając z okazji postanowiłem przypomnieć, skąd Pik i Robi tak naprawdę się wzięli.

Oczywiście nie jest tajemnicą, że Pik i Robi to rysunkowe wcielenia Piotra Pika Kasińskiego (odpowiedzialnego za zdecydowaną większość scenariuszy) i Roberta Robiego Trojanowskiego (autora zdecydowanie wszystkich ilustracji i komiksów). Roberta poznałem jesienią 1990 roku na warsztatach dziennikarskich Świata Młodych i dość szybko znaleźliśmy grubą nić (wręcz linę) porozumienia. Poniżej - chyba pierwsze (a na pewno jedno z pierwszych) wspólne zdjęcie, zrobione na warszawskiej Woli.


Jako Pik i Robi zadebiutowaliśmy w 1992 roku na łamach wspomnianego Świata Młodych, w satyrycznej rubryce Z notatnika hyziofrenika. Nasze sympatyczne pyszczki pojawiały się potem tu i ówdzie przy różnych okazjach.


Ale dopiero w 2001 roku Pik i Robi stali się bohaterami komiksu. Nasza debiutancka historyjka nosiła tytuł Klucz i zrobiliśmy ją na konkurs towarzyszący Międzynarodowemu Festiwalowi Komiksu w Łodzi. Pik i Robi wyglądali w tym komiksie tak jak na poniższym obrazku.


W 2007 roku zacząłem pisywać o komiksie do magazynu Slajd. Miesięcznik złożył przy okazji zapotrzebowanie na żartobliwe, jednoplanszowe komiksy. To właśnie wtedy pojawili się Pik i Robi z fizjonomiami bardzo zbliżonymi do tych, jakie mają w historyjkach w Ziemi Łódzkiej (wszystkie opublikowane w Slajdzie plansze znalazły się potem w antologii The Bjuti). Z ciekawostek - wybrane odcinki Pika i Robiego zostały przetłumaczone na język węgierski celem publikacji z magazynie Papirmozi.


W międzyczasie, głównie za sprawą Roberta, zaczęły powstawać żarty rysunkowe oraz 2-4 kadrowe paski, których bohaterami byli oczywiście Pik i Robi. Spory zbiór tych króciaków można znaleźć na blogu Pika i Robiego.


We wrześniu 2014 roku Pik i Robi po raz pierwszy dali się poznać czytelnikom Ziemi Łódzkiej - miesięcznika wydawanego przez Urząd Marszałkowski w Łodzi. Od tamtej pory, dość regularnie, opowiadają w zabawny sposób (przynajmniej tak nam się wydaje, że jest w tym wszystkim odrobina humoru) o ciekawostkach związanych z łódzkim regionem. Pierwszych dziesięć odcinków wraz z premierową, 10-stronicową opowieścią o myśleniu projektowym, znalazła się w albumiku Tajemnice Łódzkiego, czyli Pik i Robi na tropie myślenia projektowego (nakład - 20 tysięcy egzemplarzy). Przez ostatnie miesiące Pik i Robi pojawiali się też na facebookowym fanpage'u Promuje Łódzkie, zachęcając do poznawania i dzielenia się wiedzą na temat naszego regionu.


W grudniu 2016 roku w Ziemi Łódzkiej ukazał się dwudziesty pierwszy odcinek Pika i Robiego. A kolejny właśnie powstaje.