wtorek, 22 kwietnia 2014

Muzyczne rozkosze # 18: Meier i Blank, czyli Yello solo



Nie ma co, Dieter Meier dał czadu! Solowy debiut płytowy w wieku 69 lat! I w dodatku zaserwował bardzo atrakcyjny zestaw utworów, brzmieniowo dość odległy od podkładów, do których śpiewa w Yello. Dzięki wielu utworom z krążka Out of Chaos bliżej Meierowi do rockowych bardów, śpiewających w zadymionych klubach, niż do wokalisty duetu, z którym jest dość jednoznacznie kojarzony. Sporo utworów, takich jak chociażby Loveblind czy The Ritual, to dreszczotwórcze ballady ze skromnym, surowym akompaniamentem. Nie ucieka jednak Dieter całkowicie od muzycznej przeszłości. Na płycie pojawił się więc szybki Jimmy z mocnym bitem czy niemal kabaretowy Buffoon. Bardzo przyjemnie słucha się tej płyty.

Jeśli jednak ktoś spragniony jest sterylnych brzmień generowanych w Yello przez Borisa Blanka, to nic straconego. Muzyczny mózg szwajcarskiego duetu nagrał krążek z Malią - wokalistką, która ma za sobą współpracę z Yello przy okazji kompilacji Yello by Yello. Na Convergence znalazło się dziesięć kompozycji Blanka z tekstami Malii (w tym Tears Run Dry ze wspomnianej składanki) oraz udany cover słynnego Fever. Album jest spokojny, nastrojowy, a głos urodzonej w Malawi wokalistki świetnie komponuje się z dźwiękami wygenerowanymi przez Blanka. Niektóre utwory są mocno "filmowe", takie Magnetic Lies z powodzeniem mogłoby otwierać kolejnego Bonda. Zresztą - i na płytach Yello takich "filmowych" wycieczek nie brakuje. Albumu Covergence słucha się bardzo przyjemnie. Gorąco polecam obydwa krążki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz