środa, 30 marca 2022

Felieton w Kalejdoskopie #35

Tematyczny spacer po Łodzi? Podszyty historiami obrazkowymi? W marcowym Kalejdoskopie ukazał się mój tekst opisujący właśnie taki spacer. A jest w Łodzi trochę miejsc związanych z komiksem, z którymi warto się zapoznać. Jakby się tak głębiej zastanowić, to wskazaną marszrutę można byłoby jeszcze urozmaicić dodatkowymi lokalizacjami.

wtorek, 8 marca 2022

Felieton w Kalejdoskopie #34

Do lutowego Kalejdoskopu napisałem o bardzo ładnej opowieści obrazkowej zilustrowanej przez Przemysława Truścińskiego. Wydana przez Timof Comics Andzia doczekała się właśnie dodruku, bo pierwszy nakład już się wyczerpał. Naprawdę warto zapoznać się z tym albumem, gdyż niezbyt często ukazują się tak piękne wydawnictwa.

piątek, 28 stycznia 2022

Felieton w Kalejdoskopie #33

Jak tu nie napisać o takiej nominacji! Francuskie wydanie Końca lipca Marii Rostockiej (w Polsce opublikowanego przez Kulturę Gniewu) znalazło się w oficjalnej selekcji do głównej nagrody festiwalu w Angouleme. O tej i wcześniejszych polskich nominacjach (Marzeny Sowy, Krzysztofa Gawronkiewicza i Grzegorza Janusza) na jednym z najważniejszych festiwali komiksowych w Europie (i na świecie) napisałem do styczniowego numeru Kalejdoskopu.

środa, 26 stycznia 2022

2021 - autopodsumowanie

Rok 2021, jak każdy jego poprzednik, stał się już tylko wspomnieniem. Cóż za zaskoczenie, prawda? Było falująco-pandemicznie, zdrowotnie umiarkowanie znośnie, no i niezmiennie - nieustająco było coś do zrobienia.

Przede wszystkim - cały rok trwały intensywne działania związane z przygotowaniami do otwarcia Centrum Komiksu i Narracji Interaktywnej. Nasz 10-osobowy zespół, wspierany przez koleżanki i kolegów z innych działów EC1 Łódź, walczył (walczy nadal i jeszcze powalczy) na wielu frontach. Codzienna praca z wykonawcą aranżacji i wyposażenia, przeglądanie projektów, sprawdzanie prototypów, dobieranie materiałów, pilnowanie harmonogramów, odbiory - Adrian, Asia i Ania z naszej ekipy dobrze wiedzą, ile z tym zachodu, bo to na ich głowach spoczywa najwięcej zadań. Do tego pozyskiwanie licencji, weryfikacja list artefaktów, przygotowywanie materiałów do przetargów i masa innych spraw (chociażby realizacja muralu na budynku Centrum) - to była codzienność całego zespołu w roku 2021. Na szczęście do otwarcia CKNI coraz bliżej, ale rok 2022 raczej nie będzie wyglądał inaczej (czyli też się nieźle narobimy).


fot. Artezon - Barbara Świętochowska

Przy całym natłoku pracy związanej z uruchomieniem CKNI, jak co roku udało nam się zorganizować festiwal (już 32. jego edycję). Po trzyletniej przerwie wróciliśmy z imprezą do Atlas Areny (w 2019 roku gościliśmy w hali Expo, a rok później mieliśmy Cyber Edition). Myślę, że była to całkiem niezła edycja, mimo iż zagranicznych artystów gościliśmy jedynie wirtualnie. Jak co roku wziąłem udział w obradach jury wybierającego najlepszy polski album wydany między ostatnimi festiwalami. I jak co roku - zredagowałem katalog oraz informator festiwalowy (ten drugi przy nieocenionym wsparciu Asi Birek).

Z przyczyn pandemicznych nie odbyło się zbyt wiele komiksowych imprez, a i na te, które się jednak wydarzyły, niespecjalnie udało mi się dotrzeć. W zasadzie odwiedziłem jedynie czerwcowy start Festiwalu Komiksowa Warszawa (jako członek Polskiej Akademii Sztuki Komiksu oddałem też głosy na swoich faworytów walczących o nagrody Orient Mena). Ale… Z przyjemnością po raz kolejny wziąłem udział w nominowaniu komiksów independent do wrocławskich nagród Złote Kurczaki. A także, wspólnie z Bereniką Kołomycką i Piotrem Nowackim, rozdzieliliśmy nagrody i wyróżnienia w dziecięcym konkursie komiksowym organizowanym przez Europejskie Centrum Bajki. Pandemia pokrzyżowała jednak plany instytucji w Pacanowie i ich Festiwal Komiksów i Gier dla Dzieci został przeniesiony do świata wirtualnego. Z tej okazji przygotowałem cyfrową prezentację z podstaw języka komiksu, którą ECB wrzuciło do Internetu. Ciekawe to było doświadczenie. Ale jeszcze ciekawsze i trochę tremujące okazało się wystąpienie w roli opowiadacza w wideo-warsztatach zrealizowanych dla Fundacji Sentio. W zasadzie był to mój filmowy debiut w takim wcieleniu i na pewno nie do końca doskonały, ale nie było chyba też aż tak źle. W każdym razie - nagranie hula gdzieś po Internecie.

fot. Fundacja Dr Otis

Czas pandemii nie sprzyja imprezom na żywo, ale poszerza możliwości rozmawiania on-line. W związku z tym z przyjemnością dałem się zaprosić do jednego z odcinków podcastu Bartka Chacińskiego, w którym wspólnie z Kubą Demiańczukiem porozmawialiśmy o magazynie Relax - zarówno tym klasycznym i jak reaktywowanym. W trybie on-line uczestniczyłem też w podsumowaniu komiksowego roku, którego gospodarzem był Marcin Bałczewski z Domu Literatury w Łodzi. W tym samym Domu Literatury, ale już zupełnie na żywo, poprowadziłem w sierpniu warsztaty komiksowe dla dzieci i młodzieży. A jakiś miesiąc później - znowu wirtualnie - razem z Marcinem, Magdaleną Lachman i Magdaleną Car oceniłem prace nadesłane na dwa komiksowe konkursy zorganizowane przez Dom Literatury, a dotyczące Stanisława Lema oraz Cypriana Kamila Norwida. Ostatnią zeszłoroczną aktywnością były warsztaty… przyrodnicze, które razem z moją Kasią (Świętochowską) przeprowadziliśmy w dziecięcych placówkach Fundacji Dr Otis. Było to nie lada wyzwanie, ale chyba wszyscy nieźle się przy tym bawili.

Z publikacjami w 2021 roku nie było zbyt szaleńczo. Co nie znaczy, że marnie. O wydawnictwach festiwalowych już wspomniałem. Chyba największą frajdę sprawiło mi (i Robertowi Trojanowskiemu) opublikowanie w Belgii przygód naszych sztandarowych bohaterów, czyli Pika i Robiego. Z przyczyn translatorskich zeszyty (polsko-francuski i polsko-niderlandzki) ukazały się ze zmienionym tytułem Mik i Robi. Piękną okładkę wyrysował do nich Marek Lachowicz. Więcej na temat tych promocyjnych komiksów, wydanych przez łódzki Urząd Marszałkowski, możecie przeczytać w jednym z wcześniejszych wpisów. Natomiast w miesięczniku Łódzkie.pl w ubiegłym roku ukazały się tylko dwa odcinki Pika i Robiego - 59 epizod w styczniu i 60 w lutym. Razem z Robertem odnotowaliśmy jeszcze trzy aktywności publikatorskie. Pierwsza to pojawienie się naszego kadru w niesamowitym, międzynarodowym projekcie Pieces Book 2, o którym już pisałem. Druga to komiks z Pikiem i Robim zapraszający na 32. MFKiG, który został wydrukowany na pierwszej stronie gazety Łódź.pl (w nakładzie 20 tys. egzemplarzy). Trzecia zaś to czwarty odcinek naszej Historii Polskiego Komiksu, która z pandemicznym poślizgiem ukazała się wreszcie w pierwszym tomie antologii KKK #26 (o czym też donosiłem). Do tej samej antologii napisałem spory tekst o historii polskich imprez komiksowych. Dziennikarsko realizowałem się także, z przyjemnością pisząc kolejne teksty o komiksie do miesięcznika Kalejdoskop. W 2021 udało mi się ich zamieścić siedem. A skoro spełniałem się scenariopisarsko, redaktorsko i dziennikarsko, to dałem się też namówić na wykonanie korekty - skrupulatnie wyłapałem błędy w komiksie Miejscy Supermeni, jaki Tomek Tomaszewski narysował do scenariusza Tobiasza Piątkowskiego (z kolorami Joanny Szłapy), wydanym przez Urząd Miasta Łodzi.

No to chyba się jednak napracowałem w 2021 roku. Nie jakoś wybitnie, ale odłogiem też nie leżałem. Dziękuję wszystkim za wszelaką pomoc i pozytywne reakcje, a Kasi dziękuję za wszystko. I już mogę zdradzić, że w roku 2022 odłogiem też sobie nie poleżę. Byle zdrowie na to pozwoliło, czego i Wam życzę.

Niepodpisane fotografie z festiwalu - Dariusz Kulesza.

wtorek, 28 grudnia 2021

Felieton w Kalejdoskopie #32

Po festiwalowej przerwie wróciłem na łamy Kalejdoskopu. W grudniowym numerze ukazał się mój tekst  o komiksowym projekcie Jakuba Mazeranta - Pieces Book. O tym niezwykłym przedsięwzięciu, po raz drugim wpisanym właśnie do Księgi Rekordów Guinnessa, pisałem niedawno na blogu. Nieustająco polecam lekturę Kalejdoskopu (numer grudniowy jeszcze do kupienia), a w związku z bieżącym artykułem - także sięgnięcie po obydwa albumy Pieces Book.

niedziela, 19 grudnia 2021

Historia polskiego komiksu #4

Wreszcie udało się odnaleźć brakujące ogniwo między trzecim a piątym odcinkiem Historii polskiego komiksu. Część czwarta z przyczyn pandemicznych pojawiła się ze sporym opóźnieniem, ale z nieukrywaną radością witamy ją w obiegu. Łamów do publikacji użyczyła Antologia KKK #26, za co serdecznie dziękujemy Jankowi Korczyńskiemu.

Odcinek jest trochę wyprawą w przyszłość polskiego komiksu, ale ta futurystyczna wycieczka mimo wszystko, w pewnym stopniu, opisuje też teraźniejszość, wynikającą z odleglejszej historii. Czy tak jest rzeczywiście? Polecamy (ja i Robert Trojanowski) lekturę poniższego odcinka (a także niezmiennie Antologię KKK).


Poprzednie odcinki Historii polskiego komiksu:
- pierwszy (o tym, kiedy powstał polski komiks)
- drugi (o tym, skąd wzięły się imprezy komiksowe w Polsce)
- trzeci (pytający o to, czy Thorgal jest polskim komiksem)
- piąty (przypuszczający dalsze losy Tytusa i jego kumpli)

niedziela, 5 grudnia 2021

Muzyczne rozkosze #39: Gahan vs. Gore

Sześć lat temu zderzyłem solową płytę lidera Depeche Mode z płytą frontmena (i od jakiegoś czasu chyba jednak współlidera) tego samego zespołu. Ten rok - ku rozpaczy depeszowców - zamiast przynieść nowy album uwielbianego przez nich zespołu, dał kolejne indywidualne muzyczne wynurzenia Gore'a i Gahana. Tymczasem DM po raz pierwszy od 1993 roku złamało żelazną zasadę wydawania premierowych płyt studyjnych co cztery lata. Za niecałe cztery miesiące krążkowi Spirit stukną piąte urodziny, a nowej płyty tria z Basildon (które od lat jest triem z Santa Barbara, Nowego Jorku i Londynu) ni widu ni słychu. Nawet najmniejszych plotek o wejściu do studia. Jak wiadomo - pieniądze robi się na trasach koncertowych, a nie na sprzedaży albumów. A że czasy trasom nie sprzyjają - na album jeszcze poczekamy. Może się jej doczekamy. A może nie?

Martin swoją nową muzyką podzielił się ze światem w marcu. O jego EP-ce The Third Chimpanzee napisałem w poście o płytach pandemicznych. Zdania o tym krążku nie zmieniłem - nadal mi się podoba i nadal żałuję, że tak mało Gore dał nam utworów. Jakąś rekompensatą może być wydany w sierpniu zbiór The Third Chimpanzee Remixed z dziesięcioma remiksami, z których część jest zupełnie przyzwoita (choćby dwa świetne mixy Vervet czy Howler w wersji Kangding Ray).

O ile Gore ponownie (pod szyldem MG) nagrał autorskie kompozycje, o tyle Gahan po raz pierwszy w swojej solowej twórczości postawił na kowery. Jak twierdzi - wiele mówiących o jego życiu. Podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich płyt - w nagraniach wsparli go Soulsavers. Po czyje utwory sięgnął Dave, by nagrać płytę Imposter? Na przykład po Always On My Mind, które w przeszłości śpiewali m.in. Elvis Presley, Willie Nelson i Pet Shop Boys, a jako pierwsza - Gwen McCrae. I po The Desperate Kingdom of Love PJ Harvey oraz Not Dark Yet Boba Dylana. Wśród 12 kompozycji znalazły się też te napisane przez Neila Younga, Marka Lanegana czy nawet Charliego Chaplina. Jak przystało na współpracę Gahana z Soulsavers, stylistycznie Imposter nie odbiega od Angels & Ghost czy pierwszego ich wspólnego krążka. Duże ilości melancholii, bluesowych gitar, żeńskich gospelowych chórków, klasycznych brzmień klawiszy. Płytę - całkowicie na żywo - razem z Gahanem nagrywał 10-osobowy zespół. Pięknie ta płyta płynie, czasem tylko mocniej atakując, głównie jednak przyjemnie kojąc i prosząc o powtórne wciśnięcie "play".

Zastanawiam się, jak może wyglądać (jeśli powstanie) kolejna płyta Depeche Mode. Bo Gore i Gahan solowo są na całkowicie przeciwległych biegunach. Z jednej strony mamy sto procent trudnej elektroniki, z drugiej - grany na żywo, pełen emocji blues, rock i gospel. Zanim się o tym przekonamy - wsłuchajmy się w płyty obydwu panów, bo warto (lekceważąc przy okazji płacz i zgrzytanie zębami ortodoksyjnych depeszowców, którzy nie mogą przeboleć cyfrowych zgrzytów Martina i bluesowego jęczenia Davida).