Co to był za rok! Działo się dużo, bardzo dużo, a patrząc na efekty - wręcz za dużo (właśnie sprawdziłem - w podsumowaniu ubiegłego roku, w drugim zdaniu pojawiło się stwierdzenie “dużo się działo”.... Cóż za niespodziewana powtarzalność.). Czy był w ogóle kiedyś jakiś rok, w którym działo się mało?
Centrum Komiksu i Narracji Interaktywnej. Tradycyjnie - sporo pracy. Wiadomo, dzieje się w naszej instytucji niemało. W zeszłym roku poprowadziłem dwie edycji klubu dyskusyjnego “Łódź pełna komiksu”: w styczniu o zeszytówkach, a w kwietniu o AI w kontekście historii obrazkowych. W marcu zakończyliśmy wystawę Tadeusza Baranowskiego - z przyjemnością odwiozłem prace autorowi. Ale marzec to także pierwsza edycja Kaiju Manga Festiwal, przy której mocno się napracowaliśmy (a ja jeszcze raz dziękuję Alesce i Tomkowi Bezakowi za owocną współpracę przy układaniu programu). Imprezę odwiedziło kilka tysięcy osób, co utwierdziło nas w przekonaniu, że nowe przedsięwzięcie poświęcone popkulturze japońskiej nie było złym pomysłem. Przyłożyłem też swoją rękę do zorganizowania Star Wars Day na początku maja. A 1 czerwca w gościnnych progach CKNI podjąłem Roberta Trojanowskiego, który poprowadził dwie tury pomysłowych warsztatów dla dzieci. Coś jeszcze? A tak! 36. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier. Zorganizowałem, ale nie wziąłem udziału. O tym za chwilę. A sam festiwal? Mam nadzieję, że udany. Jak co roku przeprowadziłem konkurs na projekt publikacji komiksowej oraz konkurs na najlepszy polski komiksu (po raz pierwszy w trzech kategoriach). Dopilnowałem też, jak zawsze, nagrody dla najlepszego wydawcy komiksów w Polsce oraz Nagrody im. Papcia Chmiela. Tradycyjnie ogarnąłem informator festiwalowy (dziękuję Sławkowi Bitowi i Konradowi Olczakowi za działania graficzne oraz nieocenione wsparcie Asi Birek-Fita). No i wykonałem całą tę robotę, za którą odpowiadam co roku (program i różne takie).
Inne działania? W styczniu z Aleksandrą Machoń i Wiktorem Talagą oceniliśmy prace w konkursie komiksowym organizowanym przez Europejskie Centrum Bajki w Pacanowie. I przyznaliśmy oczywiście nagrody (konkursowi tradycyjnie towarzyszył katalog z najlepszymi pracami). A pod koniec pierwszego miesiąca 2025 roku zasiadłem z Marcinem Bałczewskim na scenie w Domu Literatury i we dwóch podsumowaliśmy komiksowy rok 2024. W lutym razem z Radkiem Dziubichem ogarnęliśmy stoisko CKNI na 12. Złotych Kurczakach (jak się później okazało - ostatniej edycji tego szacownego festiwalu, co nie oznacza, że Wrocław pozostanie bez imprezy dedykowanej komiksowi niezależnemu - w miejsce ZK w 2026 roku zadebiutują Podziemne Kocury - powodzenia! A dla Fila Wiśniowskiego ogromne podziękowania za wkład i trud!!!). Wspólnie z Radkiem (tym razem już przy wsparciu koleżeństwa z CKNI) poprowadziliśmy stoisko podczas majowego Festiwalu Komiksowa Warszawa (FKW). Było sympatycznie, choć chłodnawo. Przed wakacjami podstawy języka komiksu z przyjemnością przekazałem uczniom ze Szkoły Podstawowej nr 51 w Białymstoku (serdeczne pozdrowienia dla Marcina Kwiatkowskiego!). Także w czerwcu zagościłem na SkierConie, gdzie razem z Tomkiem Tomaszewskim i Piotrkiem Zdrzynickim opowiedzieliśmy publiczności o komiksie (przy okazji wystawy Contur Mix) oraz spełniłem dyżur autorski na stoisku Wydawnictwa Kurc podczas Letniego Festiwalu Książki na ul. Piotrkowskiej.
Publikacje. Zaczęło się w lutym. Najpierw z cieńszej rurki, a potem już z rury grubej. Na Złotych Kurczakach premierę miał zeszyt Historia polskiego komiksu, który zrobiłem wspólnie z Robim Trojanowskim (podziękowania dla Sławka Bita za detepe i dla pana Pawła Augustyniaka z Media Press za elegancki druk). Nie zdążyliśmy ochłonąć po naszej pierwszej premierze 2025 roku, a na księgarskie półki trafił Mistrz komiksu. Twój przewodnik. Książkę, nad którą pracowaliśmy z Robertem niemal dwa lata, wydało wydawnictwo Wilga. Przy okazji - nadal przyzwoicie sprzedaje się nasze pierwsze, duże wspólne dzieło z 2018 roku, czyli Zrób sobie komiks. W 2025 roku wydawnictwo Znak zrobiło kolejny dodruk.
W marcu, z zupełnego zaskoczenia, światło dzienne ujrzał zeszyt Historia kostki do gry. Idea Waldka Olbryka, przekuta na opowieść przeze mnie scenarzystę i Tomka Tomaszewskiego - rysownika ukazała się wreszcie drukiem (choć w nakładzie mniej niż kolekcjonerskim). Premiera miała miejsce w sympatycznych okolicznościach z udziałem wspaniałego muzyka Marka Bilińskiego. Wiosną ukazał się z kolei trzeci tom serii zbierającej komiksy z przygodami Kleksa, Jonki i Jonka autorstwa nieodżałowanej Szarloty Pawel. Napisałem do niego wstęp, a za zaproszenie do stworzenia tego tekstu dziękuję Kasi Gwieździe i Maćkowi Jasińskiemu. Z przyjemnością otoczyłem opieką redaktorską album Botanica autorstwa kth. - laureatki Grand Prix naszego festiwalu. Komiks wyszedł pięknie - polecam nabycie drogą kupna. W 2025 roku udało mi się przygotować tylko dwa numery eMeFKi News. Ale za to ze znakomitą współpracą z Tomkiem Kaczkowskim! Za co artyście bardzo dziękuję. Podobnie jak Michałowi Arkusińskiemu i oczywiście nieustająco Robiemu Trojanowskiemu. eMeFKa nr 62 miała premierę na Poznańskim Festiwalu Sztuki Komiksowej (dotarła tam pocztą), a nr 63 - na Komiksowej Warszawie, gdzie zawiozłem ją już osobiście. Oczywiście niemal przez cały rok pisałem teksty do najfajniejszego magazynu o kulturze - Kalejdoskopu. Na łamy miesięcznika trafiło siedem moich felietonów oraz dwa wywiady - z Michałem Arkusińskim i Kasią Witerscheim.
W dwóch publikacjach pojawiłem się niejako gościnnie, czyli nic do nich nie napisałem, a i tak trafiłem na ich karty. Pierwsza z nich to katalog wystawy Contur Mix, zorganizowanej przez Łódzki Dom Kultury pod kierowniczym okiem Piotrka Zdrzynickiego i Tomka Tomaszewskiego. Przyjemnie było znaleźć się zarówno na ekspozycji jak i w katalogu (z wyborem plansz komiksowych narysowanych przez Robiego). Drugie dzieło to trzecie wydanie Leksykonu polskich bohaterów i serii komiksowych Adama Ruska. Ku naszej radości (mojej i Roberta) w opasłym, elegancko wydanym tomie znalazło się hasło poświęcone Pikowi i Robiemu. Podziękowania dla Adama za dostrzeżenie naszych bohaterów.
I wreszcie ostatnia rzecz - Leksykon komiksu łódzkiego. W 2022 roku dzięki stypendium ministra kultury przygotowałem sto haseł do leksykonu, które grzecznie sobie potem czekały na twardym dysku, wypatrując przyszłości. A ta nadeszła w ubiegłym roku. Stowarzyszenie Twórców “Contur” rękami Katarzyny Tośty (i moimi też) pozyskało dofinansowanie z budżetu Miasta Łodzi na druk leksykonu. Do współpracy ochoczo przystąpiło Wydawnictwo Kurc (podziękowania dla Bartka!). I tak z końcem 2025 roku mieliśmy pięknie złożoną i wysłaną na maszyny drukarskie niemal 200-stronicową książkę z fotografią autorstwa Kasi Świętochowskiej na okładce (a w wersji z twardą oprawą – zdjęciem CKNI zmiksowanym z grafiką Przemka Truścińskiego). Leksykonowi poświęcę niebawem osobny wpis - należy mu się.
I teraz sprawy ważne. Zacznę od tej smutnej - w maju zmarła Ewa Kosińska. Tak napisałem wtedy na fb: “Odeszła dziś Ewa Kosińska, jedna z najwspanialszych osób, jakie dane mi było poznać. Pod jej dziennikarskie skrzydła trafiłem w 1989 roku w Świecie Młodych. Ale nie tylko dziennikarskie, także - nie zawaham się użyć tego słowa - matczyne. Wszystkich nas, młodych nieokiełznanych reporterów, nazywała swoimi dziećmi. A my mówiliśmy do niej Druhno, choć nigdy nie była w harcerstwie. Spod tych swoich przepełnionych dobrocią skrzydeł wypuściła w świat liczną grupę wspaniałych, kreatywnych, mądrych ludzi, którzy do tej pory w większości trzymają się razem. Jest mi niewymownie smutno, ale też ogromnie się cieszę, że spotkałem Cię Druhno na swojej drodze. Bez Ciebie na pewno nie byłbym tym Piotrem Kasińskim, jakim teraz jestem. Dziękuję!”
Kolejna rzecz ważna, ale sympatyczna, niestety z płynnym przejściem do tej mniej sympatycznej. Podczas 36. MFKiG Fundacja Kreska im. Janusza Christy przyznała mojej (nieustająco) skromnej osobie Złoty Puchar - nagrodę za szczególne osiągnięcia na polu popularyzacji komiksu. Nie udało mi się statuetki odebrać osobiście - gdy trwała impreza grzecznie leżałem sobie w szpitalu, do którego trafiłem na tydzień przed festiwalem. Gdzieś nam się drogi z moim zdrowiem w międzyczasie rozeszły. I nadal próbujemy wrócić na ten sam tor. Dla statystyk napomknę jeszcze, że był to pierwszy festiwal od 1995 roku, na którym nie byłem. Takie niespodziewane 30-lecie bytności.
No i sprawy najważniejsze. Przez cały rok śledziłem poczynania moich
pociech. Ewa udanie startowała w zawodach jeździeckich - zwłaszcza tych
najtrudniejszych, czyli WKKW. I wielokrotnie kończyła zmagania na podium (a to
w Bogusławicach, a to w Walewicach), w czym ewidentnie pomagał jej nabierający
doświadczenia wałach Alegro.
Z kolei Kuba udanie podążał ścieżką kariery muzycznej. Z macierzystą formacją Martyrmachine (czyli razem z kolegą Szymonem) zagrał przez cały rok 18 koncertów - w tym na festiwalu Castle Party oraz w Berlinie. Panowie nagrali wreszcie drugą płytę, która ma się ukazać w 2026 roku. Kuba dołączył też jako wokalista do intrygującej formacji Savage Fucks - tu czekam na pozytywny rozwój wydarzeń.
A teraz naj, naj, naj! Dziękuję za wszystko Kasi: za opiekę nad niesfornym pacjentem, za wszystkie wycieczki bliższe i dalsze, za kolejne pieczątki w naszych paszportach “Odznaki turystycznej miłośnika latarń morskich”, wspólną fascynację krukowatymi, pyszne ciasta i milion innych rzeczy.
Ależ to podsumowanie długie! Obiecałem sobie, że w 2026 roku zwolnię trochę tempo, więc kolejne powinno być nieco krótsze.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz